Sędzia sędziemu oka nie wykole. Te liczby porażają!

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Co najbardziej irytuje Polaków domagających się radykalnych zmian w sądownictwie? Przewlekłość postępowań i bezkarność „nadzwyczajnej kasty”. Zapoznaliśmy się z danymi o rozstrzygnięciach postępowań dyscyplinarnych przeciwko sędziom w latach 2011–2015. Te liczby porażają!

„Trzeba zmienić wszystko, żeby pozostało po staremu” – powiedział podczas niedawnej demonstracji w rzekomej obronie sądów były prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński. I to jest sedno problemu.

O przewlekłych postępowaniach dyscyplinarnych czy wręcz bezkarności sędziów pisaliśmy wielokrotnie. Janusz K. z Kościerzyny brał łapówki, został nagrany, pomimo to proces trwał latami, a zawieszony sędzia w tym czasie brał pensję. Lucynę Z.-S. z Poznania prawomocnie skazano za przestępstwo, ale dyscyplinarka trwała tak długo, że zarzuty się przedawniły i wróciła do orzekania. Paweł M. ze Szczecina wpadł na kradzieży elementu wiertarki, a jeszcze przez pół roku wydawał wyroki. Itd. itp.

Są też nowe skandale. Roman B., sędzia z Nysy, usłyszał poważne zarzuty.

„Prowadząc postępowanie sądowe, zainicjował spotkanie z matką reprezentującą małoletnią córkę i podczas tego spotkania nakłaniał ją do składania fałszywych zeznań” – podała Prokuratura Krajowa.

A co zrobił Sąd Rejonowy w Ząbkowicach? Postępowanie umorzył! Kuriozalne było zwłaszcza uzasadnienie: „kierował się zwykłym ludzkim współczuciem wobec sytuacji małoletniej i jej matki”. Prokuratura zaskarżyła tę decyzję.

Z kolei prezes Sądu Rejonowego w Strzelinie nie spłacała pożyczki. Sprawa trafiła w ręce komornika, a ten w końcu zajął jej pensję. Kuriozum polega na tym, że sprawa o zapłatę przeciwko pani prezes toczyła się przed sądem, którym ona kierowała.

W demonstracjach przeciwko reformie systemu sądownictwa uczestniczyło wielu sędziów. Fakt ten nie zaskakuje. Sędziowie bronili własnych interesów. Z danych MS-u wynika, że w latach 2011–2015 wszczęto 310 postępowań dyscyplinarnych (w 2011 r. – 43; w 2012 r. – 50; w 2013 r. –75; w 2014 r. – 92; w 2015 r. – 50). Jednak karą „złożenia z urzędu”, czyli wyrzucenia sędziego za wykroczenie lub przestępstwo, zakończyło się zaledwie 12 wypadków. Zaskakuje też liczba rozstrzygnięć korzystnych dla sędziów – w ciągu 5 lat 25 razy odstąpiono od wymierzenia kary, w 31 wypadkach ich uniewinniono, a 6 spraw umorzono z powodu przedawnienia.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Afera wyborcza w Olsztynie: z komisji wyborczej zginęło 399 kart do głosowania!

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

W obwodowej komisji wyborczej przy ul. Warszawskiej w Olsztynie zginęło 399 kart do głosowania. "Czy zostały one użyte w wyborach, okaże się po podliczeniu wyników we wszystkich obwodowych komisjach w mieście" - powiedział dyrektor delegatury KBW w Olsztynie Piotr Sarnacki.

Jak poinformował dyrektor olsztyńskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Piotr Sarnacki, obwodowa komisja wyborcza w Olsztynie, która pracowała w siedzibie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przy ul. Warszawskiej, stwierdziła brak 399 kart do głosowania. O sprawie jest już powiadomiona policja, która prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające oraz komisarz wyborczy. Karty były ostemplowane.

"Na razie trudno stwierdzić, czy karty, których nie ma, zostały użyte w głosowaniu. To się okaże, gdy wszystkie obwodowe komisje w Olsztynie podliczą wyniki. Wtedy będzie można stwierdzić, czy liczba kart wydanych do głosowania i kart wyjętych z urn jest taka sama, czy nie"

- wyjaśnił Sarnacki.

Sarnacki przyznał, że zakładane są dwa scenariusze zdarzenia: że ktoś karty wyniósł z lokalu i ich nie użył, jak i taki, że karty zostały wyniesione i użyte w wyborach. W przypadku tego drugiego scenariusza, prawdopodobnie dojdzie do protestu wyborczego i wówczas sąd zdecyduje, czy miało to wpływ na wynik wyborów, czy nie.

Sarnacki powiedział, że z dotychczasowych ustaleń wynika, iż około godz. 17 przewodnicząca komisji przy ul. Warszawskiej stwierdziła, że "kupka z kartami do głosowania jest jakaś dziwnie mniejsza". Komisja kilka razy przeliczała karty i szukała brakujących, jednak ich nie odnaleziono. W ocenie Sarnackiego brak tylu kart nie może być pomyłką przy ich przeliczaniu. "Czasem dochodzi do sklejenia się dwóch czy trzech kart, ale nie aż tylu" - wyjaśnił dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Olsztynie.

Założono, że karty z komisji wyborczej zostały wyniesione od rana do godz. 17. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl