Trzecia masowa deportacja Polaków w głąb Związku Sowieckiego

By kaffeeringe / Steffen Voß - http://www.flickr.com/photos/kaffeeringe/4767358628/in/photostream/, CC BY 2.0, https://commons.w

W nocy z 28 na 29 czerwca 1940 r. NKWD rozpoczęło trzecią masową deportację polskich obywateli w głąb Związku Sowieckiego. Objęła ona ok. 80 tys. Polaków, którzy przed wrześniem 1939 r. nie mieszkali na ziemiach inkorporowanych przez ZSRS. Wszystkie deportacje przeprowadzano zgodnie z tajną instrukcją wydaną przez władze NKWD. 

Grupy specjalne, których celem było wysiedlenie ludności, składały się najczęściej z oficera NKWD oraz kilku miejscowych milicjantów i przedstawicieli władz. Przychodziły one do domów przeważnie nocą, czasem nad ranem, tylko nieliczne przypadki mówią o najściu w ciągu dnia. Pustoszały całe wsie i gminy. Ludzi wysyłano na stację kolejową specjalnie przygotowanymi wozami, gdzie w fatalnych warunkach czekali nierzadko całymi godzinami na podstawienie pociągu.

Stwierdzenie mjr. Adama Solskiego, że 50 proc. wagonów, jakie istnieją w ZSRR to wagony więzienne było niemalże zgodne z prawdą. Wagony te były nieocieplane, brudne i ciemne, typowo towarowo-bydlęce, ale specjalnie przygotowane do przewozu ludzi. Podstawowym wyposażeniem każdego z nich był kubeł lub blaszane korytko przeznaczone do załatwiania swych najpilniejszych potrzeb fizjologicznych oraz żelazny piecyk tzw. koza, której z braku opału przeważnie nie używano. Każdy z wagonów był w stanie pomieścić nie więcej niż 30 osób, jednak zamykano w nim ok. 50 ludzi. Podróż w zaplombowanych wagonach trwała od kilku tygodni do ponad miesiąca. Brudne bydlęce wagony stawały się dla zesłańców domem, w którym zmuszeni byli mieszkać przez wiele tygodni.


Liczba wszystkich ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana. Prof. Andrzej Paczkowski w „Czarnej księdze komunizmu” stwierdza: 

Uważa się, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach zabranych Polsce represjonowano w różnych formach – od rozstrzelania, poprzez więzienia, obozy i zsyłki, po pracę wpół przymusową – ponad 1 milion osób, a więc co dziesiątego obywatela Rzeczypospolitej, który mieszkał lub znalazł się na tym terytorium. Nie mniej niż 30 tys. osób zostało rozstrzelanych, a śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc., czyli zmarło zapewne 90-100 tysięcy osób.

Źródło: niezalezna.pl,dzieje.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

CBA dementuje rewelacje Radia Zet

/ youtube.com/printscreen

Sprawa rzekomego przecieku w Delegaturze Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Lublinie była wnikliwie badana w ramach postępowania wyjaśniającego; formułowane w tej sprawie zarzuty są bezpodstawne - oświadczył szef Biura Ernest Bejda.

O tym, iż w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym doszło do zatuszowania przecieku dot. tajnej operacji Biura, poinformowało we wtorek, powołując się na jednego z byłych szefów CBA, Radio Zet. Według radia, "podejrzewany o przeciek funkcjonariusz miał dowiedzieć się o tajnej operacji Biura, prowadzonej wobec współpracownika jednej z posłanek PiS i ostrzec go o tym, że jest podsłuchiwany". Z informacji przytoczonych w artykule wynika ponadto, że dyrektor lubelskiej delegatury CBA, który wykrył i ujawnił przeciek, miał zostać zwolniony, zaś funkcjonariusz odpowiedzialny za domniemany przeciek - otrzymać 2,5 tys. zł podwyżki i premię.

- W związku z pojawiającymi się informacjami w sprawie rzekomego przecieku w Delegaturze CBA w Lublinie informuję, że formułowane zarzuty są bezpodstawne - napisał w oświadczeniu, odnoszącym się do tych doniesień, Bejda.

Jak zapewnił, opisana sprawa domniemanego przecieku "była wnikliwie badana w wyniku postępowania wyjaśniającego CBA, w trakcie którego przesłuchano m.in. wszystkich funkcjonariuszy Biura, mających dostęp do materiałów sprawy, z której rzekomo miało dojść do przecieku".

- Wbrew publicznie podawanym informacjom, funkcjonariusz CBA, pomawiany o dokonanie przecieku, nie prowadził tej sprawy, nie zapoznawał się z jej dokumentacją, a także nie miał żadnej wiedzy o prowadzonych działaniach - podkreślił szef Biura.

Postępowanie CBA nie dało - według niego - "podstaw do skierowania zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa".

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl