Relacja z gali „Polski Przedsiębiorca 2016 Gazety Polskiej Codziennie”

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Klaudia Dadura

Dziennikarka „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”.

Kontakt z autorem

  

To był gorący wieczór. Zwłaszcza dla laureatów nagrody II edycji konkursu „Polski Przedsiębiorca 2016 Gazety Polskiej Codziennie”. – Chcemy pokazać, że Polska jest silnym państwem. O tej sile świadczy m.in. wzrost gospodarczy – powiedział Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Codziennej” i tygodnika „Gazeta Polska”, podczas uroczystej gali.

W urokliwej scenerii, przy śpiewie zespołu In Love rozdano nagrody „Polski Przedsiębiorca 2016 Gazety Polskiej Codziennie”. – Obecny wzrost gospodarczy nie jest przypadkowy – podkreślił Tomasz Sakiewicz podczas uroczystej gali.

Do tej kwestii odnieśli się również uczestnicy debaty „Polska innowacyjna. Idea czy rzeczywistość”, zorganizowanej w trakcie ceremonii.

Jeżeli w ciągu paru najbliższych lat nie dojdzie na świecie do jakichś poważnych zachwiań, do 2019 r. przewidujemy wzrost PKB o 5 pkt proc. Oprócz tych danych ważny jest też optymizm społeczeństwa. A ten jest najlepszy od lat


– stwierdził Zbigniew Jagiełło, prezes PKO Banku Polskiego. – Po 27 latach od transformacji ustrojowej Polska nadal nie jest innowacyjna. Jednak w przeciwieństwie do sytuacji z 1989 r. teraz mamy trochę kapitału, który w innowacje możemy zainwestować – dodał Jagiełło.

Natomiast według Michała Kleibera, przewodniczącego Kapituły „Teraz Polska”, jest szansa na poprawienie innowacyjności, jeżeli zwiększy się tylko jej promocję.

Podczas debaty Marcin Chludziński, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu, wskazał, że wspomniany optymizm widać po skali inwestycji w specjalnych strefach ekonomicznych.

W 2016 r. zainwestowano w nie 2,5 mld zł. Teraz spodziewamy się zdecydowanie lepszych wyników. Ważne jest też to, że w strefach inwestują obecnie przede wszystkim firmy z polskim kapitałem. Stanowią one 80 proc.

– mówił Chudziński.

Jak podkreślali eksperci, wspomniany optymizm widać również po liczbie rejestrowanych firm oraz coraz mniejszej chęci wyjazdu Polaków „za groszem”.
 

W pierwszym kwartale 2017 r. migrację zarobkową rozważyłoby 14 proc. rodaków. To o 6 proc. mniej niż w roku ubiegłym

– wskazał prezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

Tomasz Sakiewicz zwrócił uwagę również na kwestię funduszu rozwoju, czyli państwowej spółki, w której skoncentrowano znaczną część środków rządowych.
 

Misją polskiego Funduszu Rozwoju jest wsparcie naszych przedsiębiorców. Oni zasługują na dostęp do takiego samego wsparcia, jakie mają ich konkurenci za granicą. Myślę, że w perspektywie pięciu lat dogonimy pod względem dobrobytu Unię Europejską

– wyjaśnił Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Nagrodę II edycji konkursu „Polski Przedsiębiorca 2016 Gazety Polskiej Codziennie” przyznano w kategoriach „Innowator” dla Piotra Skarżyńskiego z Centrum Słuchu i Mowy Medincus, „Eksporter” dla Karola Zarajczyka z Ursus SA, „Lider przemysłu” dla Dariusza Sapińskiego, prezesa Mlekovity, „Małe i średnie przedsiębiorstwa” dla Janusza Kasztelewicza, właściciela Sądeckiego Bartnika, produkującego miody, oraz „Filantrop” dla ks. Jacka Stryczka ze Szlachetnej Paczki. Wyróżnienie zaś otrzymał Lucjan Siwczyk, właściciel firmy Transcolor.

Wśród gości gali znaleźli się m.in. wicepremierzy Piotr Gliński i Jarosław Gowin, ministrowie Krzysztof Tchórzewski, Krzysztof Jurgiel, Jan Szyszko, Witold Bańka, Henryk Kowalczyk, marszałek Sejmu Marek Kuchciński, wiceministrowie Jarosław Sellin, Jarosław Zieliński, Patryk Jaki, Jerzy Kwieciński, Krzysztof Michalkiewicz, doradca prezydenta Cezary Kochalski, a także Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

W naszym kraju działa 2 mln firm, z tego ponad 95 proc. stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa. To świadczy tylko o tym, jak ogromną rolę w polskiej gospodarce one odrywają. To właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa wytwarzają 50 proc. PKB

– powiedział Krzysztof Tchórzewski.

Ideą konkursu „Polski Przedsiębiorca 2016 Gazety Polskiej Codziennie” jest promowanie postaw przedsiębiorców, eksporterów, menedżerów, filantropów, ekspertów wspierających rozwój polskiej gospodarki i przyczyniających się do propagowania patriotyzmu gospodarczego. Nagrody przyznano po raz drugi. Galę zorganizowało wydawnictwo Forum.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Odkrył przerażające fakty o aferze FOZZ. Dlaczego zginął Michał Falzmann?

/ youtube.com/printscreen

  

Tematem dzisiejszego programu "Gry tajnych służb" Doroty Kani była historia Michała Tadeusza Falzmanna, komisarza Izby Skarbowej w Warszawie, który doprowadził do ujawnienia wielkiej afery Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. - Do dnia dzisiejszego nie potrafię powiedzieć w jaki sposób zginął Falzmann - mówi dr Andrzej Krasnowolski.

Śledztwo w sprawie afery FOZZ wszczęto 7 maja 1991 roku, po doniesieniu Józefa Tkaczyka, obywatela Niemiec, który prowadził interesy z FOZZ.

– Zaczęło się od tego, ze Tkaczyk przestraszył się, że będzie zamieszany w dużą aferę finansową i złożył wyjaśnienia w prokuraturze w Ken. Niemcy uznali, że to jest przestępstwo, które ich nie dotyczy i przesłali do Polski, w ramach pomocy prawnej zeznania Tkaczyka. Na podstawie zeznań Tkaczyka rozpoczęło się śledztwo a właściwie postępowanie NIK-owskie, to za czasów Adriana Pańko. Zajął się tym młody inspektor Michał Falzmann, zdrowy, młody człowiek. Nikt nie przypuszczał, że on tak metodycznie się tym zajmie, że będzie sprawdzał drogi pieniędzy, faktury. Wnioski do których doszedł były przerażające. Przeraziły zarówno Anatola Lawinę, jego przełożonego jak i Waleriana Pańko

– mówił Witold Gadowski

Michał Tadeusz Falzmann był skromnym, ale niezwykle zdeterminowanym komisarzem Izby Skarbowej w Warszawie.

 – Po raz pierwszy zobaczyłem kogoś, kto podobnie do mnie widział tą rzeczywistość, że to wcale nie jest jakaś dobra sytuacja po okrągłym stole i że coś niedobrego dzieje się z państwem Polskim

– wspominał Marcin Dybowski

Michał Falzmann, odkrył, że FOZZ zamiast skupować polskie długi, do czego był powołany, transferował gigantyczne środki do prywatnych spółek, zakładanych za granicą przez postkomunistów, byłych wojskowych, oraz oficerów bezpieki PRL.

Za pośrednictwem banku handlowego wyprowadzano za granicę ogromne kwoty. Około 100 mln USD trafiło na konta spółek w rajach podatkowych w 9 krajach europejskich i w USA.

 – Michał Faltzman dowiedział się, że bank handlowy na który komuniści pożyczyli pieniądze z zachodu, był bankrutem i to był dla niego, jako inspektora NIK największe odkrycie w tym momencie. To oznaczało, że należało by jak najszybciej ogłosić bankructwo tego banku i Polska nie musiałaby w ogóle spłacać długów zagranicznych, ze względu na to, że ten bank był zupełnie osobnym podmiotem nie powiązanym ze skarbem państwa

– mówił Marcin Dybowski.

Izabela Brodacka- Falzmann przypomniała, że jej mąż współpracował z pismem „ Głos wolnego robotnika”.

- To było pismo wydawane przez chłopaków z huty Warszawa. Byliśmy zaprzyjaźnieni. Potem spotkania opisały sprawę FOZZ. Mąż zdecydował się ujawnić im jakieś szczegóły i to potraktowano jako naruszenie tajemnicy państwowej. Natomiast mąż to zrobił dlatego, ze wiedział, że ta sprawa jest zamiatana pod dywan, więc właśnie w ten sposób to uniemożliwił

– wyjaśniła.

Dr Andrzej Krasnowolski wyjaśnił jak doszło do publikacji  artykułów na temat afery FOZZ.

- Moim zadaniem było zbieranie materiałów i poszerzanie wiedzy na temat afery FOZZ i po paru tygodniach zgłosił się do mnie Michał Falzmann, którego wcześniej nie znałem. On podrzucał mi wątki mówił co powinienem podkreślać, co powinienem zaznaczyć w swoich artykułach. To co Michała najbardziej bolało, to gigantyczne przyzwolenie ma milczenie o kradzieży finansów. Ja pamiętam, jak po pierwszym artykule równolegle mnie zaatakowali jako autora, z jednej strony Gazeta Wyborcza a z drugiej Najwyższy Czas, to pisma, które przecież są na antypodach politycznych, a jednym głosem, nie należy o tym mówić, nie należało tego ujawniać, to szkodzi Polsce

- wspominał dr Krasnowolski.

Przypomniał, że Falzmann był często zawieszany i odwoływany ze stanowiska.

- Otóż publikacja afery FOZZ, nie służyła nikomu, przede wszystkim oczywiście złodziejom. Również politycy nie byli zainteresowani publikacją tych materiałów. W samej NIK była atmosfera wrogości wobec Falzmana. Michał świetnie to rozumiał, stąd jego koncepcja ujawniania rozmaitych elementów, które były tajemnicą służbową. Gdyby tego nie zrobił to afera została by na pewno utopiona

– powiedział dr Andrzej Krasnowolski.

O śmierci Falzmanna mówił Kornel Morawiecki, który zaznaczył, że wydawało się, że mężczyzna wyzdrowieje.

 – Trafił do szpitala. Widać było, że cierpi. Pamiętam na oddziale prosiłem lekarza, że to nie jest normalny pacjent, ze może mu coś grozić. Wydawało się, że zdrowieje i nagle spadła wiadomość o jego śmierci

– mówił Kornel Morawiecki

Jego śmierć nie uciszyła sprawy FOZZ, wręcz przeciwnie.

 – Do dnia dzisiejszego nie potrafię powiedzieć w jaki sposób zginął Falzmann. Mieliśmy wiele samobójstw, wiemy w jaki sposób odbywały się dziwne śmierci

– zakończył dr Andrzej Krasnowolski.

 

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl