WOT będą miały swoich kapelanów

flickr.com

ES

Kontakt z autorem

W batalionach Wojsk Obrony Terytorialnej pracować będzie 70 kapelanów. Księży wyznaczy Ordynariat Polowy WP, natomiast przeszkolą instytucje wojskowe. Taką informację przekazał rzecznik prasowy Ordynariatu ks. płk Zbigniew Kępa.

W polskich diecezjach trwa nabór na kapelanów dla nowej formacji sił zbrojnych. Chętni do pracy kapelanów przejdą odpowiednie przeszkolenie.

Jak powiedział rzecznik prasowy Ordynariatu Polowego WP ks. płk Zbigniew Kępa "ich podstawowym obowiązkiem będzie zapewnienie posługi duszpasterskiej żołnierzom WOT, organizowanie uroczystości religijnych i religijno-patriotycznych, formacja etyczna i patriotyczna żołnierzy, pomoc w sprawach religijnych dotyczących służby i życia osobistego i rodzinnego". Rzecznik poinformował, że w obronie terytorialnej pracować będzie 70 kapelanów - będą to księża diecezjalni lub zakonni. Ich pracę będzie koordynował dziekan WOT, mianowany przez biskupa polowego Wojska Polskiego.

Ordynariat Polowy wskaże kandydatów do posługi wśród żołnierzy WOT, natomiast instytucje wojskowe określą ich zdolność do podjęcia takiej pracy. Księża, którzy będą pracować w WOT muszą bowiem spełniać takie same wymagania, jak pozostali żołnierze

- zaznaczył ks. Kępa.

Rzecznik prasowy WOT ppłk Marek Pietrzak poinformował, że kapelani muszą spełniać wymagania określone ustawą o powszechnym obowiązku obrony, m.in. mieć obywatelstwo polskie; być zdolnymi do pełnienia służby wojskowej i spełniać wymagania w zakresie maksymalnego wieku. Kapelanów - którzy będą mieć stopnie oficerskie - obowiązuje ograniczenie wieku do 63 lat. Dodał, że obecnie w brygadach Wojsk Obrony Terytorialnej pracuje pięciu kapelanów zawodowych.

Do tej pory żołnierze uczestniczyli już w mszach św. polowych odprawianych przez tych księży

- powiedział ppłk Pietrzak.

Docelowo kapelani zawodowi z Ordynariatu Polowego WP będą pełnili służbę w 17 brygadach. Z kolei na szczeblu batalionów pracować będą kapelani niezawodowi, wywodzący się z lokalnych parafii.

Walor lokalności jest dla nas bardzo ważny. Tak jak nasi żołnierze mają się wywodzić z terenu, na którym będą służyć, tak samo kapelani mają wywodzić się z lokalnej społeczności

- podkreślił ppłk Pietrzak. Księża ci na co dzień będą pracować w swoich parafiach i pełnić służbę wtedy, gdy żołnierze obrony terytorialnej będą potrzebowali opieki duszpasterskiej np. w niedziele i święta przypadające w okresie szkoleń wojskowych.

Informację o tym, że prowadzony jest nabór na kapelanów dla WOT zamieściła KAI oraz archidiecezja krakowska - na swojej stronie internetowej. Archidiecezja zachęca księży do zgłaszania się i informuje, że "po przedstawieniu kandydatów biskupowi polowemu przez metropolitę krakowskiego i weryfikacji przez Wojskowe Komendy Uzupełnień, duchowni zostaną skierowani do odbycia kursu oficerskiego". Kursy mają się odbywać w sierpniu, w latach 2018-2020.

Wojska Obrony Terytorialnej - jako odrębny, piąty rodzaj sił zbrojnych - zostały powołane z początkiem bieżącego roku. Misja WOT to obrona i wspieranie lokalnych społeczności, żołnierze terytorialnej służby wojskowej mają być związani z ludnością i rejonem ewentualnych działań, w którym mają zabezpieczać obywateli i infrastrukturę, odciążając w ten sposób jednostki operacyjne, które będą mogły skupić się na zasadniczych zadaniach obronnych. W czasie pokoju zadaniem wojsk OT będzie przeciwdziałanie skutkom sytuacji kryzysowych i klęsk żywiołowych. WOT ma wspierać i uzupełniać działania służb ratowniczych.

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Rosja buduje ogrodzenie między Krymem a…

Rosja buduje ogrodzenie między Krymem a…

Relikwie św. Jana Pawła II trafiły do…

Relikwie św. Jana Pawła II trafiły do…

„Takie działania dopisują się do…

„Takie działania dopisują się do…

Kamil Stoch drugi w Wiśle

Kamil Stoch drugi w Wiśle

Poruszające słowa papieża Franciszka

Poruszające słowa papieża Franciszka

Wielu o tym marzy, on to zrobił! Jak Wojtek „Hryń” Mazur zagazował swoją szkołę? Wywiad z chuliganem dziś 21.30

Wojtek „Hryń” Mazur

To w jego domu odbywał się w 1988 r. zjazd Międzymiastówki Anarchistycznej, na który wtargnęła milicja, co uwiecznione zostało w słynnym materiale filmowym IPN. Był jednym z liderów Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego, który wraz Andrzejem Gwiazdą manifestował przeciwko „okrągłemu stołowi”. W latach 90. wyjechał do Ameryki, gdzie dzięki swoim patentom w chłodnictwie zrobił biznes. Dziś Wojtek „Hryń” Mazur jest wiceszefem klubu Gazety Polskiej w Stamford, a do Polski przyjechał na Marsz Niepodległości, a także na zaproszenie programu Piotra Lisiewicza „Wywiad z chuliganem”. Jego premiera dziś w Telewizji Republika o 21.30.

Jego anegdot o „zadymiarskiej” działalności z lat 80. słuchać można godzinami. Jak podkreśla, na ulicach Gdańska z ZOMO bili się ludzie o zróżnicowanym światopoglądzie, o anarchistów, po „mohery”. On jako anarchista w kominiarce przydzielonego miał do ochrony rosłego kibica Lechii Gdańsk.

Moherowa babcia z cegłą w torebce

Wspomina:  

W tym brali udział bardzo ważni ludzie, a dziś zapomniani, w tym pani Babińska, jakby ją dziś nazwał Tusk „moher”. Stoję na manifestacji w kominiarce, a nagle z prawej strony słyszę dwie panie, jak rozmawiają cienkim głosem: „Bo ja proszę pani przynoszę zawsze na zadymę ciężką torebkę”. Otwiera torebkę, patrzę, a tam cegła. Ja już leżę ze śmiechu. A ona opowiada: „Jak podskoczył do jednego z naszych ten zomowiec, ten goryl, jak go walnęłam torebką, to aż mu się hełm dookoła głowy obrócił”.

Dziś Wojtek „Hryń” Mazur jest dobrze prosperującym przedsiębiorcą, a to dzięki swoim wynalazkom – jako inżynier opatentował technologię wspomagania chłodnictwa. Jak mówi, w III RP nie miałby szans się wybić.

Jestem synem robotnika i pielęgniarki. Nie mam żadnych dojść, było dla mnie jasne, że w systemie III RP nie mógłbym niczego wielkiego zrobić. Tam jest wolny kraj, oczywiście też do pewnego stopnia, ale pozwala ludziom realizować swoje ambicje. Moi koledzy inżynierowie, którzy tu zostali, nie mogli robić tego, czego się uczyli
– opowiada o przyczynach swojej emigracji.

Anarchista na Marszu Niepodległości

Dziś wspiera działalność niepodległościową w Polsce. Nie widzi sprzeczności pomiędzy swym rodowodem z Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego, a przyjazdem na Marsz Niepodległości. Jak mówi, wynika to z rodowodu ideowego podobnych mu anarchistów. 

Jesteśmy inni niż Antifa czy inne lewackie organizacje. Jesteśmy patriotami. Nam nie chodziło o sprawy „łóżkowe”, ale o to, żeby naprawiać Polskę. Byliśmy bliżej zmian społecznych, dających ludziom coś konkretnego, o samorządną Rzeczpospolitą, o anarchosyndykalizm, o Abramowskiego, o związek zawodowy Solidarność 
– mówi.

Jak stwierdza, wyznawany przez niego światopogląd, zarówno dawniej, jak i dziś, to sarmatyzm.

Sarmata to człowiek, który umiłował tradycję, religię, kulturę polską, swoich współobywateli, swoją ojczyznę-ojcowiznę. Natomiast ma dystans do państwa, ja w swojej zagrodzie chcę być równy wojewodzie. Chcę mieć dostęp do broni. Kwestionuję sądy i sprawiedliwość 
– stwierdza.

Niech Duda poczochra dużych złodziei

Jak mówi, w szczególny sposób dotyczy to sądów III RP. 

Jest takie fantastyczne powiedzenie naszych sarmatów, że sprawiedliwość polega na tym, że duży złodziej sądzi małego złodzieja. Tu jest taka moja myśl do prezydenta Dudy, że trochę poczochrał tych dużych złodziei i zwolnił z hamulca 
– stwierdza.

Swoją szkołę zagazował wraz z grupą kolegów gazem łzawiącym jako 18-latek. Dlaczego? Miało się w niej odbyć spotkanie z komunistycznymi radnymi, którzy opowiadać chcieli brednie o normalizacji. 

Postanowiliśmy z kolegami rozpocząć naszą działalność od akcji terrorystycznej. Zdobyliśmy niewypał z manifestacji, świecę dymną, łzawiącą. Ja przygotowałem plan szkoły, bo się w niej uczyłem, ktoś ochraniał wejścia do niej. Spotkanie z radnymi nie odbyło się, a przy okazji wszyscy uczniowie mieli frajdę, bo lekcje skończyły się. Następnego dnia też lekcji nie było, bo nie zdołali wywietrzyć. Wieść o akcji lotem błyskawicy rozeszła się po mieście i w wielu innych szkołach doszło do podobnych akcji 
– opowiada.

Duszpasterstwo Anarchistyczne i zdrada w Magdalence

Rozbijanie komunistycznego pochodu z 1 maja 1985 wspomina: 

Byliśmy pomiędzy dziećmi a kombatantami. Ja tu w amoku, w ferworze, ale nagle ktoś mnie ciągnie za kołnierz. To był ten przydzielony mi kibic Lechii, który mówi: spływamy stąd, biją. Uciekliśmy. Jak się okazało, po głowie dostali komunistyczni kombatanci i dzieci z oficjalnego pochodu.

Manifestacje z udziałem anarchistów zaczynały się często od… kościoła św. Brygidy.  

Organizowaliśmy Duszpasterstwo Anarchistyczne. Ksiądz Jankowski nie miał nic przeciwko temu, mówił, że dobrze jeśli chłopacy dyskutują o metafizyce i transcendencji. Wszystko było dobrze, dopóki oni nie dowiedzieli się, że my krytykujemy Wałęsę i jego zdradę. Bo my ją widzieliśmy z dnia na dzień – jak zaczęło się pacyfikowanie wystąpień czy pomysłów strajku 
– mówi.

Dla niego i jego kolegów z RSA Magdalenka i „okrągły stół” to była zdrada. 

Nam nie odpowiadał kapitalizm Balcerowicza czy Sachsa, chcieliśmy uwłaszczenia robotników i właścicieli mieszkań. Tajni współpracownicy ze swoimi oficerami prowadzącymi dokonali transformacji ustrojowej. My mówiliśmy, że na bazie szubrawców nie można budować ani społeczeństwa, ani zdrowej państwowości. Dziś wiemy, że to była racja 
– podkreśla.

„Wywiad z chuliganem” jest koprodukcją Radia Poznań i Telewizji Republika. W Radiu Poznań wysłuchać go można w soboty o 15.00. Telewizyjna premiera w każdą niedzielę o 21.30. w Telewizji Republika.


Milicja „wjeżdża na chatę” Wojtka „Hrynia” Mazura. Fot. materiały SB

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl