II wojna światowa
Grecki duchowny o niemieckich zbrodniach w Polsce: „Nikt za to nie zapłacił”
Prawosławny duchowny z Grecji przypomniał o krwawej niemieckiej okupacji w Polsce i niewyobrażalnych zniszczeniach. - W każdym momencie, gdy wspominamy wydarzenia, jakie miały miejsce w Grecji i zniszczenia, jakich dokonano, doszczętnie zniszczone wioski, musimy pamiętać również o tym miejscu – o Polsce - mówił ks. Serafin Dimitriou, proboszcz parafii prawosławnej św. Mariny w Atenach – Heliopolis.
We wrześniu 1939 roku Polacy wybrali honor
Przez lata polski Sztab Generalny cyzelował i dopieszczał plan „Wschód” – plan spodziewanej i przewidywanej wojny ze Związkiem Sowieckim. W wojnę z Niemcami ani politycy, ani generalicja specjalnie nie wierzyli. Prace nad planem „Zachód” ruszyły żwawiej dopiero wiosną 1938 roku po zajęciu przez III Rzeszę Austrii. Prawdziwy szok nastąpił 15 marca 1939 roku, gdy „pan Hitler” (jak mawiał premier Neville Chamberlain), podeptał umowę monachijską i zajął Czechy, a na Słowacji zainstalował przyjazny sobie reżim. Mając granicę z Niemcami na północy, zachodzie i południu, Polska znalazła się głęboko w paszczy niemieckiego wilka, którego szczęki obejmowały całą zachodnią połowę kraju.
Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo
Dramat bohaterów greckich tragedii polegał na ich uwikłaniu w niezmienny los. Jakiekolwiek decyzje by nie podjęli, cokolwiek by nie zrobili, nieubłagana konieczność pchała ich ku fatalnemu przeznaczeniu. Gdy 27 lipca gubernator dystryktu warszawskiego Fischer nakazał stu tysiącom Polaków stawić się do pracy przy budowie umocnień, dowództwo Armii Krajowej straciło nawet tę niewielką swobodę manewru, jaką miało dotychczas. Już nie było kwestii, czy będzie powstanie w Warszawie – pozostała tylko odpowiedź na pytanie, kiedy ono wybuchnie. Rozpoczynał się ostatni akt polskiej tragedii okupacyjnej.