Donald Tusk
"Porobili sobie wspólne zdjęcia, pojechał" - mieszkaniec Głuchołaz po wizycie Tuska czekał na pomoc 9 godzin!
Jeden z mieszkańców Głuchołaz podzielił się swoją wstrząsającą relacją z powodzi. Sam pomagał w trakcie najtrudniejszej sytuacji, a później... czekał 9 godzin na pomoc "na wysepce", która została dookoła zalana. Jak twierdzi, stało się to już po tym, jak do miasta przyjechał Donald Tusk.
Czesi alarmowali przed powodzią. W tym samym dniu Tusk przekonywał, że „prognozy nie są przesadnie alarmujące”
Prognozy nie są przesadnie alarmujące. Nie można lekceważyć tej sytuacji, ale dzisiaj nie ma powodu, aby przewidywać zdarzenia w skali, która powodowałaby zagrożenie na terenie całego kraju - przekonywał Donald Tusk w piątek, 13 września. Tego samego dnia czeskie władze informowały, że "trzeba być gotowym na najczarniejsze scenariusze", za Czeski Instytut Hydrologiczno-Meteorologiczny podkreślał, że Głuchołazy oraz okoliczne miejscowości muszą być przygotowane na przyjęcie większej fali powodziowej niż w 1997 roku.
Premier zapomniał, co mówił wczoraj? Tusk minął się z prawdą nawet ws. pogody
Premier Donald Tusk jeszcze wczoraj uważał, że przyrodę ma również pod kontrolą i uspokajał, że prognozy nie są przesadnie alarmujące. Jego przepowiednie okazały się jednak nietrafne, co zdarzyć się mogło każdemu. Gorzej, że premier nie chciał uznać tego faktu i na dzisiejszą konferencję wyszedł z komunikatem: - Tak jak przewidywaliśmy, ten niż, który spowodował ulewy nad Polską i Czechami, nie jest przewidywalny i te prognozy nie są optymistyczne.