Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

"Wielki patriota, przyjaciel Polski, niezachwiany w dążeniu do wolnej Białorusi" – wspomina Aleś Zarembiuk

Od serca pomagał Związkowi Polaków na Białorusi i polskim szkołom. Uważał, że tak trzeba, bo jesteśmy sąsiadami, mamy wspólną historię i wspólnych bohaterów – tak zmarłego dziś Aleksandra Milinkiewicza wspomina jego wieloletni przyjaciel i współpracownik, Aleś Zarembiuk, białoruski opozycjonista, szef Fundacji Białoruski Dom w Warszawie. – Odszedł lider demokratycznej opozycji, prawnuk powstańca styczniowego i wielki przyjaciel Polski, który walkę o wolną Białoruś zawsze łączył z szacunkiem do naszych wspólnych korzeni – dodaje w rozmowie z portalem Niezależna.pl.

Polityk zmarł dziś o godzinie 7.15. Miał 79 lat. Stan Aleksandra Milinkiewicza od wielu miesięcy był poważny w związku z przebytą skomplikowaną operacją w związku z zatorem tętnicy szyjnej. 

Alaksandr Milinkiewicz to postać pomnikowa dla białoruskiego ruchu niepodległościowego. W 2006 roku stanął do nierównej walki z dyktatorem Alaksandrem Łukaszenką jako wspólny kandydat sił demokratycznych. To wówczas na ulicach Mińska doszło do masowych protestów, brutalnie spacyfikowanych przez milicję i KGB, które przeszły do historii jako „dżinsowa rewolucja”.

Milinkiewicz, z wykształcenia fizyk, zawsze reprezentował propolski i proeuropejski wektor w białoruskiej polityce. Jest laureatem prestiżowej Nagrody im. Sacharowa, przyznawanej przez Parlament Europejski osobom poświęcającym życie walce o prawa człowieka i wolność słowa. 

W 2022 roku, w programie „Dziennikarski poker” na antenie Telewizji Republika, w kontekście katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. i możliwym zamachu, mówił, że "to absolutnie realne". 

Niektórzy nie chcieli uwierzyć, że to był zamach. Po prostu istniała bariera psychologiczna, która powodowała, że ludzie nie chcieli tego przyjąć do wiadomości. Dzisiaj, kiedy wiemy, że państwo rosyjskie jest terrorystą, coraz bardziej wierzę, że to absolutnie realne. Po Ukrainie wątpić, że dla Putina jest jakaś ściana, której nie przekroczy w zbrodniczych działaniach, jest nieracjonalnie. Jest raczej odwrotnie.

– podkreślał.

"Republika nawiązująca do tradycji Rzeczypospolitej. O taką Białoruś walczył"

O wspomnienie jednego z liderów białoruskiej opozycji portal Niezależna.pl poprosił Alesia Zarembiuka, szefa Fundacji Białoruski Dom w Warszawie. 

Bardzo blisko znałem pana Aleksandra Milinkiewicza. To prawie 30 lat naszej znajomości. Ostatnie lata tutaj i przedtem na Białorusi bardzo blisko współpracowaliśmy. Dla naszego środowiska na Grodzieńszczyźnie był liderem od lat 90., a później został liderem dla całej prawdziwej, proeuropejskiej Białorusi, bardzo przyjaznej Polsce.

– wskazuje Zarembiuk.

Wszystko, co robił, robił z przekonania, ze swoich wartości, ze swojej wiary w lepszą przyszłość i ze wspólnych korzeni naszych narodów. Pomagał bardzo Związkowi Polaków na Białorusi i polskim szkołom. Robił to od serca. Uważał, że tak trzeba, bo jesteśmy sąsiadami, mamy wspólną historię, wspólnych bohaterów.

– dodaje.

Nasz rozmówca przypomina, że to właśnie Aleksander Milinkiewicz odegrał kluczową rolę w poszukiwaniu i zabezpieczeniu szczątków ostatniego króla Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Był wielkim pasjonatem historii – to on odnalazł szczątki ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego pod Wołczynem. Dbał o polskość w Grodnie i tamtejsze kościoły. Wielki człowiek, zawsze uśmiechnięty, zawsze zaangażowany w pomoc.

– wyjaśnia.

Pochodził z rodziny o tradycjach patriotycznych. Jego pradziadek był powstańcem styczniowym. Bardzo lubił Grodzieńszczyznę, tęsknił za swoim domkiem w Bersztach. To był bardzo światły, prawdziwy patriota.

– uzupełnia.

"Walczył o Białoruś niezależną, przede wszystkim niepodległą, proeuropejską i demokratyczną. O Białoruś, która miałaby powstać jako republika nawiązująca do tradycji Rzeczypospolitej" – mówi Zarembiuk. 

Był prawdziwym liderem opozycji demokratycznej, laureatem Nagrody im. Sacharowa, wielkim człowiekiem i bardzo bliskim przyjacielem Polaków. Niestety, pięć lat temu musiał opuścić Białoruś, bo dostał sygnały, że przygotowywane jest jego aresztowanie. Od dłuższego czasu miał kłopoty ze zdrowiem. Bardzo ciepło wspominam nasze ostatnie spotkanie – jesienią ubiegłego roku w Domu Białoruskim, gdzie wspólnie z Agnieszką Romaszewską pracowali nad jego pamiętnikiem. Niestety, dziś przyszła ta najgorsza wiadomość, że odszedł. Wielka strata.

– kończy.

 

 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Świat