Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Polski kandydat na szefa europarlamentu: Czas zlikwidować siedzibę PE w Strasburgu

- Polityka w PE opiera się dziś na zakulisowych rozmowach, manipulacjach, kilku kluczowych figurach w tej Izbie. To trzeba zmienić. Uważam, że wszyscy posłowie — niezależnie od wielkości ugrupowania, reprezentowanego państwa członkowskiego, wieku i płci — muszą być traktowani równo i sprawiedliwie - mówi polski kandydat na przewodniczącego europarlamentu, Kosma Złotowski z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Jest on zdania, że PE powinien zrezygnować z siedziby w Strasburgu.

Autor: md

W tym tygodniu w europarlamencie odbędą się wybory szefa tej instytucji. Złotowski jest jedynym polskim kandydatem.

Jak podkreśla europoseł, obecne funkcjonowanie PE pozostawia wiele do życzenia, a głównym zarzutem jest „ciągłe wykraczanie w pracach poza kompetencje UE, które są zapisane w traktatach europejskich”.

- Jeśli PE zwraca na przykład uwagę Polsce czy innym krajom UE na zasady praworządności, to dobrze by było, żeby sam nie był z nimi na bakier. Głównym prawem określającym działalność europarlamentu są traktaty europejskie i nie można wykraczać poza kompetencje, które są w nich zapisane. W PE tymczasem odbywają się debaty np. na temat przerywania ciąży i na początku każdej z nich komisarz ds. równości Helena Dalli informuje, że choć to nie jest kompetencja UE, to taką debatę warto przeprowadzić. Potem przyjmowana jest rezolucja. Parlament Europejski nie powinien zajmować się sprawami, w zakresie których nie ma żadnych kompetencji. Lekceważenie zapisów traktatów wprowadza obywateli w błąd, a w konsekwencji podważa wiarygodność UE. I to trzeba zmienić

 – powiedział Złotowski.

Dodał, że jeśli zostanie wybrany na szefa PE, to będzie chciał „zlikwidować kordon sanitarny nałożony na niektóre grupy w PE”.

- PE w ten sposób ignoruje nie tylko europosłów, ale też wyborców tych europosłów. To są miliony Europejczyków. Przykładowo, w PE obowiązuje system d’Hondta i z tego parytetu grupa EKR powinna mieć przewodniczących w dwóch komisjach. Tak tymczasem nie jest. Moja frakcja nie ma też wiceprzewodniczącego PE. Kordon sanitarny jest absolutnie niedemokratyczną praktyką i to trzeba zmienić. Kordonem sanitarnym są objęte parte prawicowe, nie są natomiast żadne lewicowe. Tymczasem w PE są ludzie, którzy publicznie informują, że są spadkobiercami Marksa, Engelsa, Stalina i Trockiego - wskazał.

Jego zdaniem europarlament powinien być „miejscem otwartej, demokratycznej debaty, w którym większość zdobywa się dzięki sile i szczerości argumentów, a nie politycznym targom prowadzonym w sekrecie”.

- Polityka w PE opiera się dziś na zakulisowych rozmowach, manipulacjach, kilku kluczowych figurach w tej izbie. To trzeba zmienić. Uważam, że wszyscy posłowie — niezależnie od wielkości ugrupowania, reprezentowanego państwa członkowskiego, wieku i płci — muszą być traktowani równo i sprawiedliwie – wskazał Złotowski.

W jego opinii należy ograniczyć przesadnie duży wpływ, jaki mają dziś liderzy grup i „niewybieralni przedstawiciele urzędniczej elity”.

- Dlatego, jeśli zostanę wybrany na to stanowisko, będę dążył do zreformowania wewnętrznych procedur decyzyjnych, by były bardziej przejrzyste i demokratyczne. Wszyscy posłowie do Parlamentu Europejskiego mają mandat demokratyczny i należy umożliwić posłom niezrzeszonym wybranie ze swojego grona obserwatora, który będzie mógł uczestniczyć w spotkaniach prezydium i zabierać na nich głos

 - wskazał.

Złotowski jest przeciwny temu, aby PE miał inicjatywę ustawodawczą.

- Gdyby miał, to stałby się w UE "nadparlamentem". Moim zdaniem powinien współpracować ze wszystkim parlamentami narodowymi, pamiętając, że jest ciałem, które ma łączyć 27 krajów, a które jednak różnią się od siebie. Tymczasem w PE w Brukseli i Strasburgu zamiast łączenia odbywa się dzielnie UE – wskazał.

Europoseł EKR zwraca też uwagę na to, że PE generuje zbyt wysokie koszty.

- To kwestia comiesięcznych wyjazdów do Strasburga i związanych z tym niepotrzebnych kosztów. Jednak tak jest zapisane w traktatach i Francja nie chce zrezygnować z prestiżu. Trzeba jednak dążyć do tego, aby zlikwidować siedzibę w Strasburgu. Pandemia Covid-19 odsunęła na dalszy plan działania na rzecz jednej siedziby parlamentu, ale gdy tylko "cyrk" z podróżami rozpocznie się na nowo, musimy wrócić do pomysłu likwidacji siedziby w Strasburgu

 – powiedział Złotowski.

Autor: md

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane