Artema S. zatrzymali w Warszawie funkcjonariusze Wydziału do Zwalczania Aktów Terroru Centralnego Biura Śledczego Policji.
Według ustaleń rumuńskiego wymiaru sprawiedliwości, na które powołuje się CBŚP, mężczyzna miał pomagać w przygotowaniu podpalenia zakładu zajmującego się rozwojem broni i amunicji o strategicznym znaczeniu międzynarodowym. Do podpalenia budynku doszło 14 września 2026 roku. Rumuni traktują sprawę jako akt dywersji.
CBŚP podkreśla, że ataki na zakłady rozwijające strategiczne technologie zbrojeniowe są poważnym zagrożeniem. Mogą narażać życie i zdrowie ludzi, powodować duże straty materialne, paraliżować pracę zakładów i godzić w bezpieczeństwo państwa.
Co dalej z Ukraińcem?
Skoro Artem S. nie zgodził się na przekazanie do Rumunii, o jego wydaniu zdecyduje polski sąd. Siedmiodniowy areszt ma zabezpieczyć przebieg tej procedury. W przypadku Europejskiego Nakazu Aresztowania sąd bada przede wszystkim, czy spełnione są formalne warunki przekazania osoby poszukiwanej do innego kraju Unii Europejskiej.
Zarzuty wobec Artema S. formułuje strona rumuńska. To tamtejszy wymiar sprawiedliwości będzie oceniał jego ewentualną winę.