Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Świat

Trzy lata wojny na Ukrainie. Dzieciństwo w czasie walk: porwania, ostrzały, alarmy i bezsenne noce

Każde dziecko w Ukrainie ucierpiało z powodu tej rosyjskiej wojny - powiedziała polskim mediom ukraińska rzecznik praw dziecka Daria Herasymczuk. Ostrzały, alarmy, noce spędzone w łazience lub na korytarzu, lekcje pod ziemią, czekanie na powrót taty z frontu - to wojenna rzeczywistość ukraińskich dzieci. Nie mówiąc już o porwaniach - deportowanych zostało nawet 20 tysięcy dzieci. Jak dotąd zginęło niemal 600 dzieci.

mt

Według szacunków władz w Kijowie wskutek rosyjskiej wojny zginęło 599 ukraińskich dzieci, a 1762 zostało rannych. (To stan z 19 lutego; informacje są na bieżąco aktualizowane na rządowej stronie https://childrenofwar.gov.ua/). Dane nie są całkowite, ponieważ część ukraińskiego terytorium jest okupowana przez Rosję.

Reklama

Możemy nie wiedzieć o nowych Iziumach z masowymi grobami, o nowych Buczach z gwałtami i zabójstwami, nowych Chersoniach z katowniami dla dzieci...

 - podkreśliła ukraińska rzeczniczka praw dziecka.

Rząd w Kijowie szacuje, że Rosja deportowała lub przymusowo przesiedliła około 20 tys. dzieci, m.in. pod pozorem udziału w obozach leczniczych, a deportacje trwają, bo na terytorium okupowanym znajduje się około miliona ukraińskich dzieci. "Dzieci nie są wypuszczane na terytorium będące pod kontrolą Kijowa, więc każdego dnia jest ryzyko ich deportowania" - ostrzegła Herasymczuk.

Dotychczas Ukrainie udało się odzyskać 1221 dzieci wywiezionych do Rosji, przemieszczonych przymusowo na inne okupowane terytoria i zagrożonych deportacją. Są wśród nich nastoletni chłopcy, którym wysłano wezwanie do rosyjskich komisji wojskowych, by szli walczyć na front przeciwko swojemu narodowi.

27 procent dzieci mniej

"Deportacja i przymusowe przemieszczenie dzieci to był pierwszy etap. Później zaczęto aktywnie stosować politykę militaryzacji i indoktrynacji" - powiedziała Radiu Swoboda Julia Usenko z Biura Prokuratora Generalnego Ukrainy.

Jak czytamy w raporcie UNICEF o sytuacji dzieci w Ukrainie w 2024 roku, "Ukraina mierzy się z dużymi wyzwaniami, jeśli chodzi o przyszłość dzieci, z powodu wojny, kryzysu demograficznego i problemów humanitarnych".

Według danych organizacji na początku 2022 r. w Ukrainie żyło 41 mln ludzi, w tym 7,3 mln dzieci. Z powodu wojny wiele z nich stało się uchodźcami albo osobami wewnętrznie przesiedlonymi. Obecnie na terytorium kontrolowanym przez rząd w Kijowie żyje o 27 procent mniej dzieci niż przed rosyjską napaścią.

Wojna zabiera wszelkie prawa

"Wojna odbiera wszystkie prawa dziecka, nawet te podstawowe, zapisane w konwencji ONZ", np. prawo do opieki zdrowotnej i edukacji - zaznaczyła rzeczniczka. Wojna zniszczyła infrastrukturę, co jeszcze bardziej ogranicza dostęp dzieci do oświaty, ochrony zdrowia i odpowiednich warunków życia. Według szacunków rządu zniszczone zostały setki placówek edukacyjnych, a ponad 3,5 tys. budynków jest uszkodzonych. Dzieci uczą się zdalnie, w formacie hybrydowym, w szkołach podziemnych.

Wojna to dla dzieci również podwyższone ryzyko ucierpienia wskutek wybuchu. Dzieci na Ukrainie, która jest jednym z najbardziej zaminowanych obszarów świata, mierzą się z ryzykiem eksplozji każdego dnia. Dzieciństwo w czasie wojny to również czekanie na mamę albo tatę, a niekiedy na oboje rodziców, walczących na froncie. "Dzieci czekają i mają nadzieję, że rodzice wrócą i będą mogli je przytulić" - powiedziała Herasymczuk.

UNICEF zwraca uwagę, że rodziny wielodzietne zmagają się z ubóstwem i nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb, w tym dostępu do jedzenia i wody. Główne problemy natury humanitarnej to wzrost przemocy, w tym seksualnej i fizycznej, wobec dzieci, oraz pogorszenie zdrowia psychicznego młodzieży. Dzieci mierzą się z traumą i potrzebują silnego wsparcia psychologicznego, zajęcia się ich lękami i możliwą nagromadzoną agresją. "Całe pokolenie, które doświadcza rosyjskiej napaści, będzie przez lata mierzyło się z traumą wojny" - przyznała rzeczniczka.

Minionej nocy w Kijowie alarm przeciwlotniczy trwał prawie sześć godzin. To był atak dronowy. Oznacza to, że dzieci śpią w łazienkach, na korytarzach, dzieci nie wysypiają się, słyszą wystrzały, wybuchy. To wszystko je traumatyzuje

- wymieniła.

mt

Reklama