Napięcie na linii Waszyngton-Kijów rośnie w związku z ukraińskimi atakami na infrastrukturę naftową w Rosji. W sobotę przed odlotem do stanu Tennessee prezydent Donald Trump spotkał się z dziennikarzami przed Białym Domem, gdzie otwarcie skrytykował działania ukraińskiego przywódcy.
Zarzucił mu, że ignoruje amerykańskie prośby i celowo dąży do pogłębienia globalnych problemów gospodarczych.
„Powiedzieliśmy mu: możecie robić z Rosją, co chcecie. Nie atakujcie rafinerii, ponieważ to stwarza problem dla całego świata. A on chce przysparzać problemów światu”
– powiedział Trump. Jak dodał, wyraźnie ostrzegał Zełenskiego, by ten nie prowadził ataków na cele związane z produkcją oleju napędowego.
Amerykański prezydent podkreślił, że uderzenia w rosyjskie rafinerie bezpośrednio szkodzą amerykańskim rolnikom i hodowcom, wywołując niedobory oleju napędowego. W tle tych wydarzeń znajdują się zbliżające się w USA wybory do Kongresu (tzw. midterms) oraz rekordowe ceny diesla, które za oceanem drastycznie wzrosły w ostatnich miesiącach w związku z globalnymi napięciami, stając się jednym z głównych tematów amerykańskiej kampanii wyborczej.
„Najlepiej, żeby, do cholery, przestał”
Trump nie krył irytacji faktem, że Kijów kontynuuje swoją strategię uderzeń w rosyjski sektor energetyczny pomimo wyraźnych instrukcji z Waszyngtonu.
„Może robić, co chce, ale tego robić nie może, ponieważ mamy problem o zasięgu globalnym, a jego przyczyną jest niedostateczna liczba rafinerii produkujących olej napędowy. Więc co on robi? Atakuje rafinerie”
– relacjonował prezydent USA.
Przywódca Stanów Zjednoczonych przytoczył również swoje bezpośrednie słowa, które miał skierować do prezydenta Ukrainy w trakcie rozmów: „Rób, co chcesz. Nie atakuj rafinerii. Jest mnóstwo innych celów. Nie atakuj rafinerii”. Jak zaznaczył Trump, mimo to Zełenski „i tak je zaatakował”.
Amerykański przywódca zapowiedział stanowczą reakcję w obronie interesów gospodarczych swojego kraju, wysyłając w stronę Kijowa swoiste ultimatum. „Nie pozwolimy, by ucierpieli nasi rolnicy i hodowcy. Nie pozwolimy też, by ucierpiała reszta świata. Dlatego lepiej, żeby, do cholery, przestał” – skwitował ostro.
Czas na zmianę władzy w Kijowie?
Konflikt o rafinerie to jednak niejedyny punkt sporny. W sobotniej wypowiedzi dla mediów Donald Trump posunął się do bezprecedensowej krytyki politycznej samej osoby Wołodymyra Zełenskiego. Amerykański prezydent ocenił, że ukraiński przywódca „mógł wiele razy zakończyć wojnę, ale woli tego nie robić”.
Słowa te padają w momencie, gdy administracja w Waszyngtonie intensywnie poszukuje sposobów na ustabilizowanie globalnego rynku paliw. Z doniesień zagranicznych mediów wynika, że USA zawarły niedawno porozumienie z Władimirem Putinem dotyczące uwolnienia na rynek milionów ton rosyjskiego diesla, co z kolei spotkało się z ostrą krytyką ze strony Kijowa. Zełenski argumentował publicznie, że znoszenie sankcji na rosyjskie produkty naftowe to prezent dla Moskwy i inwestycja w przedłużanie wojny.
Wobec tak głębokich rozbieżności interesów i otwartej krytyki ze strony Kijowa Donald Trump zasugerował konieczność politycznych przetasowań na szczytach ukraińskiej władzy. Gospodarz Białego Domu ocenił, że to „czas, by Ukraina wybrała nowego prezydenta”.