Policję zawiadomił krewny ofiar, który przez dłuższy czas nie mógł skontaktować się z nimi przez telefon. Krewny zeznał, że widok w domu ofiar był przerażający.
Według szefa MSW Walentina Radewa, który razem z prokuratorem udał się na miejsce tragedii, na ciałach ofiar widoczne były ślady przemocy.
- Chodzi o bardzo ciężkie przestępstwo, powiadomiliśmy premiera – poinformował.
Policja nie wyklucza, że jeden z członków rodziny mógł zabić pozostałych i popełnić samobójstwo. Wszystkie ofiary zostały zastrzelone.
Policja poszukuje 44-letniej kobiety. Wśród ofiar są jej rodzice i dzieci.