Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna(CDU) uzyskała 4,9 proc. głosów. Rezultat ten jest najgorszym w historii chadeków w wyborach w Niemczech. To także pierwszy przypadek w historii, gdy CDU nie znajdzie się w parlamencie niemieckiego kraju związkowego.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
W wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim wygrała nacjonalistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD), uzyskując 38,2 proc. głosów. Drugie miejsce zajęło socjaldemokratyczne SPD z wynikiem na poziomie 35,5 proc. W parlamencie w Schwerinie znajdzie się także Lewica (6,5 proc.) oraz Zieloni (5,7 proc.). Takie rezultaty oznaczają, że premierem niemal na pewno pozostanie Manuela Schwesig z SPD.
Ostateczny wynik, zatwierdzony po sprawdzeniu protokołów, ewentualnych błędów rachunkowych i ważności głosów, nie powinien znacząco odbiegać od wstępnego końcowego rezultatu podanego przez landową komisję wyborczą.
Uwagę obserwatorów zwraca to, że w przedziale wiekowym 16-24 lat w Meklemburgii-Pomorzu Przednim tylko 2 proc. wyborców zagłosowało na CDU. Wśród wyborców w wieku od 25 do 34 lat były to 3 proc.
Merz: To katastrofa
Kanclerz Merz, lider chadeków, zabrał w niedzielę głos nieco po godz. 18, po pierwszych prognozach, zgodnie z którymi CDU jeszcze wchodziło do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego. W siedzibie chadeków w Berlinie kanclerz wynik w tym kraju związkowym na północy Niemiec nazwał „katastrofą”.
Zadeklarował jednocześnie, że „chce pchnąć nasz kraj naprzód”, podkreślając, że „muszą zostać przeprowadzone reformy”. Ta deklaracja odczytywana jest w Niemczech jako wola pozostania kanclerza na stanowisku szefa rządu.
Niemiecka prasa odnotowuje, że mimo obecności na miejscu pozostałych czołowych polityków CDU, w tym premierów krajów związkowych, Merz zdecydował się wyjść na scenę sam.
Wynik niedzielnym wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim to kolejne po wyborach w Saksonii-Anhalcie 6 września rozczarowanie dla chadeków. Zdaniem obserwatorów, taki scenariusz może kosztować Merza nawet przyszłość w urzędzie kanclerskim. Szef niemieckiego rządu jest rekordowo niepopularny i powszechnie krytykowany, również we własnej partii. W ostatnich miesiącach jego pozycja w CDU osłabła.
Media: Merz ciągnie partię w dół
„Friedrich Merz poniósł kolejną porażkę wyborczą” – pisze tygodnik „Der Spiegel”. „Wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie ujawniły skalę zaniepokojenia i gniewu w części Niemiec” – podkreślił komentator Roland Nelles. Jego zdaniem pytania o polityczną przyszłość kanclerza są jak najbardziej uprawnione. „Kto jednak w CDU chce wyrzucić Merza, ten powinien zrobić to szybko, albo zamilknąć” – uważa publicysta.
- Długie przeciąganie liny, osłabienie kanclerza na jesieni byłoby dla Niemiec i rządu fatalne – ostrzegł „Der Spiegel”. „Niemcy – najważniejszy kraj w UE - powinny wobec rozwoju sytuacji na świecie pozostać stabilne politycznie i godne zaufania” – pisze Nelles.
Merz jest - jego zdaniem - „kanclerzem przejściowym”. Wyborcze porażki pokazują, że nie jest „trwałym rozwiązaniem”, chociażby ze względu na braki w komunikacji ze społeczeństwem. Zadaniem Merza powinno być „przygotowanie zmiany pokoleniowej” poprzez przekazanie kierownictwa CDU w ręce premiera Nadrenii Północnej-Westfalii, 51-letniego Hendrika Wuesta.
Zmiany na stanowisku kanclerza domaga się „Bild”. „Merz ciągnie swoją partię w dół” – pisze redaktorka naczelna największego niemieckiego tabloidu Marion Horn. Tłumaczy, że wystąpienie kanclerza bezpośrednio po zakończeniu głosowania miało „wyprzedzić spodziewane wezwania do dymisji”.
„Rzeczywiście, kierownictwo CDU dało mu najwidoczniej jeszcze trochę czasu”
– pisze „Bild”.
Zdaniem komentatorki absurdalne są zapewnienia polityków CDU, że zmiana kanclerza niczego nie zmieni. „Trwały brak sukcesów zawsze jest powodem do wymiany kobiety czy mężczyzny na kierowniczym stanowisku. Dotyczy to zarówno gospodarki, jak i sportu, a także polityki. Chodzi o osiągnięcia i konkurencję. CDU powinna o tym wiedzieć” – czytamy w „Bildzie”.