Portal Napoli Today opisał sytuację na pokładzie samolotu pełnego włoskich turystów, którzy wracali z wakacji w Grecji. Informację rozpowszechniły włoskie media, które podkreśliły zdecydowaną i konsekwentną postawę kapitana. Tuż przed startem powiedział ponad 180 pasażerów, że nie można zabrać wszystkich bagaży, bo maszyna jest za ciężka. Zdumieni turyści zaczęli głośno protestować, a wyjaśnienia, że walizki zostaną dostarczone w późniejszym terminie, nie skutkowały.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
W końcu kapitan stanowczym tonem wyjaśnił, że to on podejmuje decyzję, która jest podyktowana względami bezpieczeństwa: samolot musi być lżejszy, żeby mógł wystartować. Podkreślił, że początkowo rozważano możliwość ograniczenia liczby pasażerów. Ostatecznie wybrano mniejsze zło i na pokład weszli wszyscy, ale pod warunkiem pozostawienia części bagaży.
Na nagraniu opublikowanym przez media słychać, jak wśród protestów pilot przypomina, że odpowiada za bezpieczeństwo wszystkich i tłumaczy, że jeśli maszyna nie będzie lżejsza, nie odleci.
- Samolot muszą opuścić albo pasażerowie, albo bagaże. Co wolicie?
- pytał podczas ożywionej dyskusji i zostawił podróżnym wybór.
Nikt nie chciał wysiąść.
Napoli Today wyjaśniło, że pas startowy na wyspie Skiatos jest krótszy niż na wielu dużych lotniskach. Na każdym zaś przed startem załoga musi obliczyć tzw. osiągi samolotu uwzględniając takie czynniki, jak całkowita masa, temperatura, długość pasa startowego, stan nawierzchni, kierunek i siłę wiatru. Jeśli margines bezpieczeństwa okaże się niewystarczający, jednym ze sposobów umożliwiających bezpieczny start jest zmniejszenie masy samolotu.
Ostatecznie, po długiej polemice, decyzję pilota przyjęto brawami.