- To celowy atak, za który odpowiadają lewicowi ekstremiści - poinformował burmistrz niemieckiej stolicy Kai Wegner. Gospodarstwom domowym powoli przywracana jest elektryczność.
Ponad 45 tys. niemieckich gospodarstw bez prądu
W sobotę, po pożarze instalacji na jednym z berlińskich mostów, dostępu do prądu pozbawionych zostało ponad 45 tys. gospodarstw domowych. Do niedzieli elektryczność udało przywrócić się w ok. 7 tys. domów. W dzielnicy Steglitz-Zehlendorf bez prądu pozostaje jednak nadal około 38 tys. gospodarstw domowych oraz ponad 2 tys. odbiorców biznesowych.
#Berlin 2026: Kein Strom, kein Internet, kein Telefon, keine Heizung‼️
— Lexa 🇩🇪 (@rebew_lexa) January 4, 2026
Betroffen sind ca. 45.000–50.000 Haushalte und rund 2.200 Gewerbebetriebe in den Ortsteilen Lichterfelde, Zehlendorf, Nikolassee und Wannsee (Bezirk Steglitz-Zehlendorf).
Die Polizei ermittelt wegen… pic.twitter.com/KA0nnrBr0d
Naprawa awarii ma potrwać do czwartku, wtedy wszyscy poszkodowani mają odzyskać dostęp do elektryczności. Równolegle trwają dwie operacje, położenia nowych przewodów na moście oraz zapewnienia poszkodowanym tymczasowego zasilania.
To atak lewicy. "Nie do przyjęcia"
Władze Berlina potwierdziły autentyczność oświadczenia, w którym do spowodowania awarii przyznały się środowiska lewicowo-ekstremistyczne. - To jest nie do przyjęcia, po raz kolejny lewicowi ekstremiści atakują naszą sieć energetyczną i tym samym narażają ludzkie życie - powiedział Wegner. Według służb, mamy do czynienia z podobnym incydentem jak we wrześniu, gdy radykałowie też doprowadzili do awarii.
Was im Berliner Südwesten passiert, ist kein Stromausfall – es ist eine Katastrophe von nationaler Tragweite.
— Jana (@janaviktoriana) January 3, 2026
1) Bürgermeister Kai Wegner war den ganzen Tag nicht vor Ort. Kein persönliches Lagebild, keine sichtbare Verantwortung. Er regiert gefühlt im Homeoffice.
2) Die… pic.twitter.com/rq9KHIi1gV
Grube przewody wysokiego napięcia prawdopodobnie zostały uszkodzone w wyniku wybuchów ładunków umieszczonych bezpośrednio pod nimi.
Przy okazji, nie zabrakło też krytyki dla władz Berlina. Burmistrzowi mieszkańcy zarzucili, że "nie był obecny przez cały dzień" i "rządzi z domowego gabinetu". Wskazywano, że zapowiadany jest śnieg i temperatury poniżej zera, co przy braku prądu powołuje realne zagrożenie dla zdrowia.
Dla milionów imigrantów przez lata organizowano zakwaterowanie. Tutaj jednak panuje cisza. Ani politycy stanowi, ani federalni nie podejmują żadnych poważnych działań. Zamiast pomocy, policja oferuje absurdalną radę: używajcie latarek. Grabieże są przewidywalne. Ciemne, częściowo opuszczone domy stoją całymi dniami, a państwo nie zapewnia skutecznej ochrony własności prywatnej.
– czytamy w jednym z wpisów.