Amerykańskie lotnictwo wykorzysta udostępnioną infrastrukturę do strategicznego wsparcia swoich oddziałów operujących na Bliskim Wschodzie.
Prezydent Nicusor Dan, odnosząc się do najnowszego porozumienia, jednoznacznie uspokajał opinię publiczną, podkreślając, że stacjonujące w jego kraju amerykańskie samoloty i urządzenia będą o „obronnym” charakterze, a ich zadania skupią się na kwestiach komunikacyjnych i logistycznych.
„Mówimy tutaj o samolotach-cysternach, sprzęcie monitorującym i łączności satelitarnej (...) To sprzęt obronny, który nie przenosi amunicji” – oświadczył cytowany przez agencję Reutera rumuński prezydent. Jak dodał, obecność amerykańskich sił wpisuje się w bliską współpracę między Bukaresztem a Waszyngtonem i ma realnie wzmocnić bezpieczeństwo samej Rumunii.
Droga do zatwierdzenia tej kluczowej dla regionu decyzji nie obyła się bez politycznych spięć. Zielone światło dla działań USA w pierwszej kolejności dał CSAT – rządowy komitet zajmujący się obroną i bezpieczeństwem państwa. Następnie sprawa trafiła pod obrady parlamentu. Z relacji portalu Euronews Romania wynika, że ostatecznemu głosowaniu towarzyszyła niezwykle gorąca dyskusja, a część polityków opozycji głośno wyrażała swój sprzeciw wobec zaangażowania kraju w amerykańską operację.
Amerykańskie wojska od lat opierają swoje wschodnioeuropejskie działania m.in. na rumuńskiej infrastrukturze, co ma ogromne znaczenie z perspektywy bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej. Jak przypomina rumuńska edycja tygodnika „Newsweek”, strategiczna baza lotnicza w porcie lotniczym Konstanca już w przeszłości była z powodzeniem wykorzystywana przez siły zbrojne USA jako wsparcie przy trudnych misjach związanych z konfliktami w Iraku oraz Afganistanie.
Warto przy tym zaznaczyć, że jesienią 2025 roku Amerykanie wycofali około tysiąca swoich wojskowych z bazy w porcie lotniczym, położonym pod Konstancą nad Morzem Czarnym. Do tamtego momentu w Rumunii stacjonowało łącznie około dwóch tysięcy żołnierzy USA. Niezwykle istotny – zwłaszcza z polskiego punktu widzenia – pozostaje fakt, że Stany Zjednoczone od dekady bez przerw użytkują bazę w rumuńskiej gminie Deveselu na południu kraju. To właśnie tam znajduje się kluczowy element amerykańskiego systemu tarczy antyrakietowej, którego bliźniacza i strategicznie ważna instalacja funkcjonuje w polskim Redzikowie.