Jak informowaliśmy wcześniej, ponad dwa tygodnie temu w Iranie wybuchły masowe protesty. Wielotysięczne demonstracje wywołane zostały przez trudną sytuację gospodarczą, ale szybko przerodziły się w bunt przeciwko reżimowi ajatollahów. Równocześnie władze wprowadziły totalny black-
out informacyjny. Wyłączyły internet, telefony, a teraz zagłuszają także terminale Starlink – za korzystanie z nich w Iranie może grozić kara śmierci – które były ostatnim sposobem przekazywania światu, co dzieje się w tym kraju. Wiele osób podejrzewa, że reżim zdecydował się na totalną blokadę, bo nie chce, by świat dowiedział się o brutalnej rozprawie z protestującymi. Irańskie organizacje broniące praw człowieka donoszą, że w trakcie protestów służby zamordowały już ponad pół tysiąca osób, a faktyczna liczba ofiar może być dużo większa.
Teraz media i organizacje humanitarne donoszą, że reżim szykuje się do egzekucji pierwszego uczestnika tych protestów. Chodzi o 26-letniego Efrana Soltaniego, który został aresztowany 8 stycznia podczas protestu w Karadżu, mieście w pobliżu Teheranu. Miał być skazany za moharebeh – w wolnym tłumaczeniu „prowadzenie wojny przeciwko Bogu”. W islamskiej tradycji prawnej, na której opiera się prawo Iranu, tak nazywa się ciężkie przestępstwa, szczególnie szkodzące społeczności – to m.in. morderstwa z premedytacją, zatruwanie studni czy podpalenia. Reżim często stawia ten zarzut swoim przeciwnikom politycznym, w tym uczestnikom protestów, gdyż z jednej strony grozi za niego kara śmierci, a z drugiej – jest on bardzo ogólny. Uczestnicy antyreżimowych demonstracji często słyszą też zarzut baghy – zbrojnego buntu przeciwko islamskiemu rządowi.
Jak donosi izraelski portal Jfeed, proces Soltaniego odbył się za zamkniętymi drzwiami i nawet jego rodzina nie była informowana o jego przebiegu.
11 stycznia poinformowano ją, że Efran został skazany na śmierć, a egzekucja przez powieszenie odbędzie się w środę. Dopiero potem pozwolono bliskim Soltaniego na 10-minutowe spotkanie z nim. Działająca w Norwegii kurdyjska organizacja Hengaw poinformowała, że rodzinie przekazano, iż decyzja sądu jest ostateczna, a egzekucja zostanie wykonana bez opóźnień. Jego siostra jest licencjonowanym prawnikiem, ale nie pozwolono jej bronić brata, nie zapewniono mu także innego adwokata.
Reżim wcześniej groził, że dla uczestników protestów nie będzie litości, a w ich trakcie aresztowano już ponad 10 tys. osób. Soltani jest pierwszą znaną osobą, którą skazano za udział w demonstracjach, ale irańskie władze już w przeszłości mordowały uczestników protestów. Po manifestacjach z 2022 r., spowodowanych zamordowaniem Mahsy Amini przez policję moralności, na śmierć skazano ośmiu ich uczestników – co najmniej, bo wielu ekspertów podejrzewa, że reżim, by uniknąć rozgłosu, skazał wielu innych za przestępstwa pozornie niezwiązane z protestami.
Donald Trump od dawna ostrzega, że jeśli reżim będzie mordował protestujących, to USA staną w ich obronie. W niedzielę poinformował, że przedstawiciele Teheranu skontaktowali się z nim i chcą negocjować. W poniedziałek Biały Dom oświadczył jednak, że interwencja zbrojna nadal jest rozważana. Trump zdecydował też, że państwa, które wciąż robią interesy z Iranem, zostaną obłożone cłem w wysokości 25 proc. Rzecznik prasowa Karoline Leavitt powiedziała, że Trump wolałby im pomóc dyplomatycznie, ale „pokazał, że nie boi się użycia opcji militarnej, jeśli i kiedy uzna ją za niezbędną”. „Na pewno nie chce patrzeć, jak ludzie są zabijani na ulicach Teheranu. I niestety jest to coś, co teraz widzimy” – dodała.