Wraz z koalicjantem, Japońską Partią Innowacji (JPI), która zdobyła 36 mandatów, obóz rządzący będzie mieć łącznie 352 deputowanych w porównaniu ze 198 w poprzedniej kadencji.
Przekroczenie progu dwóch trzecich głosów pozwoli PLD na samodzielne odrzucanie weta izby wyższej parlamentu, Izby Radców, oraz ułatwi proces nowelizacji konstytucji.
– Spoczywa na nas niezwykle ciężka odpowiedzialność, by konsekwentnie realizować złożone obietnice wyborcze – oświadczyła Takaichi w wystąpieniu telewizyjnym po ogłoszeniu wyników. Szefowa rządu zapowiedziała kontynuację „odpowiedzialnej, ale agresywnej” polityki fiskalnej mającej na celu walkę z rosnącymi kosztami życia oraz wzmocnienie potencjału obronnego kraju.
Jeszcze w niedzielę premier podkreśliła, że chce, aby posłowie JPI weszli do rządu, w którego składzie nie zamierza przeprowadzać wielkich zmian, i „wzięli na siebie współodpowiedzialność za rządzenie”.
Niedzielne wybory okazały się katastrofą dla głównej siły opozycyjnej. Nowo utworzony Sojusz Reform Centrowych, powstały w połowie stycznia z połączenia Konstytucyjnej Partii Demokratycznej Japonii (KPDJ) i Komeito – wieloletniego koalicjanta LDP, będzie mieć jedynie 49 deputowanych, tracąc ponad dwie trzecie mandatów w porównaniu z poprzednią kadencją.
– Odpowiedzialność za tak druzgocącą porażkę jest ogromna i zasługuje na najwyższy wymiar kary – przyznał lider sojuszu Yoshihiko Noda, były przewodniczący KPDJ, zapowiadając wzięcie na siebie politycznych konsekwencji przegranej.
Sukces odniosły mniejsze, antysystemowe ugrupowania: populistyczne Sanseito, które startowało w wyborach pod hasłem „Japonia przede wszystkim” i domagało się ścisłej kontroli cudzoziemców, wprowadzi 15 deputowanych, z kolei 11 przedstawicieli będzie mieć promujące cyfryzację Team Mirai.
Były to pierwsze od 36 lat wybory zorganizowane w Japonii w lutym. Głosowanie odbyło się mimo niekorzystnych warunków atmosferycznych, zwłaszcza w północnych regionach kraju, dotkniętych największymi od lat opadami śniegu, a frekwencja wyniosła ok. 56 proc., co stanowi wzrost o 2 punkty procentowe w porównaniu z poprzednimi wyborami.