W Berlinie gościli prezydent Litwy Gitanas Nauseda, premier Estonii Kaja Kallas i premier Łotwy Krisjanis Karins.
Kanclerz zapewnił partnerów NATO z krajów bałtyckich o wsparciu Niemiec w obliczu sytuacji na Ukrainie. Podkreślił, że państwa bałtyckie zostały bezpośrednio dotknięte niepokojącymi działaniami przy granicy z Ukrainą, prowadzonymi przez Rosję.
Wspólne stanowisko przywódców wobec konfliktu było jednoznaczne. „Jesteśmy zjednoczeni i zdeterminowani. Deeskalacja jest na porządku dziennym” – podkreślił Scholz. Dodał, że od Rosji oczekuje się podjęcia kroków w celu rozładowania sytuacji, bowiem nie powinna ona lekceważyć jedności i determinacji sojuszników NATO.
- Bardzo poważnie traktujemy obawy naszych sojuszników. Stoimy po waszej stronie. To dla mnie bardzo ważne
- zapewnił Scholz przywódców krajów bałtyckich.
- Nasz sojusz musi być w stanie zareagować szybko i zdecydowanie. Konieczne jest wzmocnienie wschodniej flanki NATO
- podkreślił Nauseda.
Karins zaznaczył, że z Kremlem należy prowadzić rozmowy „z pozycji siły, a nie słabości”, a rola Niemiec ma w całej sprawie „fundamentalne znaczenie”.
- Niezbędne jest, aby Niemcy przejęły wiodącą rolę w przeprowadzaniu państw członkowskich UE i NATO przez te trudne czasy
- dodał Karins.
Premier Estonii była zdania, że „nie należy iść na żadne ustępstwa wobec Moskwy”, a wszelkie oznaki rozłamu i niezdecydowania mogą wysłać Rosji niewłaściwy sygnał.
Jeszcze przed spotkaniem Kallas powiedziała dpa: "Jesteśmy wdzięczni za ogólny wkład Niemiec w bezpieczeństwo Estonii i Europy”. Odniosła się do niemieckiego wkładu w nadzór nad przestrzenią powietrzną NATO nad krajami bałtyckimi oraz podkreśliła wiodącą rolę Bundeswehry w batalionie NATO, stacjonującym na Litwie.