Oddziały armii, w której dominują Bamarowie (Birmańczycy), okrążyli o świcie wieś w znanej z hodowli ryżu prowincji Irawadi. Przybyły z zamiarem pochwycenia ukrywającego się tam uzbrojonego mężczyzny. "Doszło do zdetonowania ładunku wybuchowego, po czym wojsko zaczęło pacyfikować wieś zamieszkałą w większości przez Karenów z tybetańsko-birmańskiej grupy językowej. Wieśniacy bronili się mając do dyspozycji głównie kusze" - pisze Reuters.
Karenowie są drugą co do liczebności mniejszością narodową w Birmie i stanowią 7 proc. ludności. Większość z nich zamieszkuje górskie regiony w stanie Karen, gdzie żywe są tendencje separatystyczne, ale też stan Irawadi.
Starcia w w Kyonpyaw miały tło etniczne - wskazuje Reuters. Napięcia na tle narodowościowym nasiliły się wraz przejęciem władzy przez wojsko w Birmie i falą protestów, jakie przetaczają się przez ten kraj.
Napięta sytuacja panuje w mieście Shwegu w stanie Kaczin na północy Birmy. Większość mieszkańców tego regionu to Kaczinowie. Działają tam siły lokalnej samoobrony i struktury Niepodległej Armii Kaczinu. Do starć z wojskiem doszło też w stanie Mon, gdzie działają struktury zbrojne samoobrony mniejszości Monów. Władze wojskowe poinformowały o zastrzeleniu tam w piątek "czterech terrorystów".
W Birmie panuje chaos od czasu przejęcia władzy przez armię 1 lutego i aresztowania przywódczyni kraju, dawnej wieloletniej dysydentki i laureatki pokojowego Nobla Aung San Suu Kyi oraz innych członków jej partii NLD. Codziennie odbywają się protesty, marsze i strajki przeciwko juncie. Birmańskie siły bezpieczeństwa odpowiedziały na nie siłą, zabijając łącznie 845 osób – jak podaje organizacja Związek Pomocy Więźniom Politycznym (AAPP) i wsadzając do więzień blisko 4,5 tys.
Trwające od wielu miesięcy protesty nasiliły też tendencje odśrodkowe i animozje między różnymi grupami narodowościowymi oraz wspólnotami religijnymi - pisze Reuters.