Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Atak Moskwy na NATO jest blisko? Ekspert: To element rosyjskiej wojny informacyjnej

Estońscy eksperci, wbrew narracji panującej m.in. wśród polityków polskiej koalicji rządzącej oraz części zachodnich mediów, są sceptyczni co do możliwości rozszerzenia przez Federację Rosyjską wojny na zachód. - Zachodnie media często publikują niemal bezkrytycznie kopie rosyjskich komunikatów, wykorzystywanych przez Moskwę w atakach informacyjnych w celu przejęcie inicjatywy strategicznej - stwierdził Rainer Saks, były szef estońskiej służby wywiadu zagranicznego.

Zdaniem Rainera Saksa, byłego szefa estońskiej służby wywiadu zagranicznego, dalekie uderzenia dronowe Ukrainy na terytorium Rosji pokazują, że Rosjanie praktycznie nie mają obrony powietrznej.

-  Trudno sobie wyobrazić, żeby kraj praktycznie pozbawiony sprawnej obrony powietrznej mógł prowadzić większą wojnę, równolegle z wojną na Ukrainie. To nie jest rzetelna analiza – to raczej wojna informacyjna

- mówił Saks.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”

W ostatnich miesiącach ukraińskie drony skutecznie uszkadzają rosyjską infrastrukturę naftową, co przekłada się na kryzys związany z dostępnością paliw w Rosji.

Minionej nocy ukraińskie drony zaatakowały rosyjskie statki na Morzu Azowskim, w tym siedem tankowców. Dowódca Sił Systemów Bezzałogowych ukraińskiej armii, major Robert Browdi oświadczył, że w ciągu ostatnich ośmiu dni ukraińskie siły dronowe przeprowadziły ataki na łącznie 105 rosyjskich statków.

Drony dotarły minionej nocy również do Moskwy. - Co najmniej trzy osoby zginęły, a pięć zostało rannych w atakach ukraińskich dronów na miejscowość Pionierskij oraz miasto Sołniecznogorsk w obwodzie moskiewskim - przekazał w poniedziałek gubernator tego obwodu Andriej Worobjow.

Rosja "nie ma środków na nic więcej"

- Nie widzę ani jednego faktu wskazującego w tej chwili na to, że Rosja przygotowuje się do działań militarnych na jakimkolwiek innym kierunku. Wszystkie środki, które Rosja obecnie wykorzystuje, są przeznaczone do działań na Ukrainie. Nie mają środków na nic więcej

- powiedział Rainer Saks. Dodał, że jeśli Moskwa chciałby rozpocząć wojnę z NATO, musiałaby "przeprowadzić pełną mobilizację i poczynić bardzo poważne przygotowania".

Estoński ekspert dodał, że cały czas trwa za to wojna informacyjna i inne różnego rodzaju działania hybrydowe. Ocenił, że część krajów Zachodu ma problem z tym, by bronić się przed agresywnymi działaniami informacyjnymi i hybrydowymi Rosji.

Wcześniej Saks wskazał, że zachodnie media często publikują "niemal bezkrytycznie kopie rosyjskich komunikatów, wykorzystywanych przez Moskwę w atakach informacyjnych w celu przejęcie inicjatywy strategicznej".

Ataki Ukrainy uziemią lotnictwo?

Ants Kiviselg, szef estońskiego Centrum Wywiadu Obronnego ocenił, że ukraińskie ataki, w tym atak na rafinerię w Omsku, mogą ograniczyć możliwości rosyjskich sił powietrznych, poprzez problemy z zaopatrzeniem w paliwo lotnicze.

W jego ocenie, Rosja - mimo komunikatów Kremla - nie osiągnęła w ostatnim czasie większych postępów na froncie. Realnie próbuje za to zdobywać pozycje w wojnie informacyjnej.

Kiviselg ocenił, że niedawne oświadczenia Rosji "służą skoordynowanym celom informacyjno-operacyjnym, prawdopodobnie mającym na celu wzbudzenie strachu przed eskalacją".

W tym świetle możemy również spojrzeć na niedawne publiczne dyskusje na temat możliwych rosyjskich prowokacji, a nawet przygotowań militarnych wobec państw bałtyckich. Obecnie należy to postrzegać jako element rosyjskiej wojny informacyjnej, mającej na celu wywarcie wpływu na społeczeństwa zachodnie. Nadal nie widzimy żadnych przygotowań militarnych ze strony Rosji do przeprowadzenia operacji w państwach bałtyckich lub w tym regionie w najbliższej przyszłości

- dodał oficer estońskiego wywiadu.


 

Źródło: news.err.eu, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat