Trzydziestodziewięcioletni Emmanuel Macron jest mężem sześćdziesięcioczteroletniej Brigitte Macron i to nie może być zdrowe. Choćby sypać z rękawa poprawnie politycznymi bzdurami: „wiek nie ma znaczenia”, „liczy się uczucie”, „nie twoja sprawa” – zawsze pozostanie w głowie ta myśl, że wnuczek związał się z babcią. Nie jest normalny, kto mając 15 lat, nie zakochał się w pani od plastyki o dziesięć lat starszej, ale jeszcze większe problemy za sobą ma osobnik, który z pryszczatej miłości nigdy nie wyrósł. Jeśli mężczyzna w emocjonalnym rozwoju zatrzymuje się na etapie szkoły podstawowej, staje się idealnym obiektem do niańczenia i dokładnie tak się stało z Emmanuelem Macronem. Francuzi wybrali chłopczyka – precyzyjna ilustracja obecnej kondycji Francji. Niegdysiejsza potęga europejska będzie niańczona przez Angelę Merkel, a prezydent tego, co po potędze zostało, dostanie deser albo linijką po łapach, w zależności od tego, jak się będzie w domu babci sprawował. Nikt mnie nie przekona, że państwem zdolny jest rządzić podlotek, któremu na co dzień babcia sprawdza miodek w uszach, każe zjeść mięsko z talerza i wystawić rączki na kołdrę. Złośliwi mówią, że gerontofilia rządzi we Francji, ale to inna dewiacja. Francją rządzi „gimbus”, upupiony przez emerytowaną nauczycielkę.
Emmanuelu! Rączki na kołdrę!
Usposabiam się pacyfistycznie do wielu stereotypów, ponieważ najczęściej precyzyjnie ilustrują rzeczywistość.
Trzydziestodziewięcioletni Emmanuel Macron jest mężem sześćdziesięcioczteroletniej Brigitte Macron i to nie może być zdrowe. Choćby sypać z rękawa poprawnie politycznymi bzdurami: „wiek nie ma znaczenia”, „liczy się uczucie”, „nie twoja sprawa” – zawsze pozostanie w głowie ta myśl, że wnuczek związał się z babcią. Nie jest normalny, kto mając 15 lat, nie zakochał się w pani od plastyki o dziesięć lat starszej, ale jeszcze większe problemy za sobą ma osobnik, który z pryszczatej miłości nigdy nie wyrósł. Jeśli mężczyzna w emocjonalnym rozwoju zatrzymuje się na etapie szkoły podstawowej, staje się idealnym obiektem do niańczenia i dokładnie tak się stało z Emmanuelem Macronem. Francuzi wybrali chłopczyka – precyzyjna ilustracja obecnej kondycji Francji. Niegdysiejsza potęga europejska będzie niańczona przez Angelę Merkel, a prezydent tego, co po potędze zostało, dostanie deser albo linijką po łapach, w zależności od tego, jak się będzie w domu babci sprawował. Nikt mnie nie przekona, że państwem zdolny jest rządzić podlotek, któremu na co dzień babcia sprawdza miodek w uszach, każe zjeść mięsko z talerza i wystawić rączki na kołdrę. Złośliwi mówią, że gerontofilia rządzi we Francji, ale to inna dewiacja. Francją rządzi „gimbus”, upupiony przez emerytowaną nauczycielkę.