Bierezowski uważa, że to, co wydarzyło się na Białorusi, „jest wygodne dla Rosji, a kategorycznie niewygodne dla Białorusi i Zachodu. Rosja otrzymała nieograniczony wpływ w tym kraju i w efekcie zagnała białoruska stronę do kąta […] Łukaszenka trzy lata bardzo konsekwentnie posuwał się w stronę demokratycznych przemian. Dokonywał demokratycznych reform na białoruski sposób. Oprócz tego, Łukaszence udało się zachować to, co najlepsze z czasów radzieckich”.
Zdaniem biznesmena, w noc po wyborach dokonania ostatnich trzech lat zostały przekreślone. „Uważam, że to bardzo udana operacja rosyjskich specsłużb, które przy pomocy swojej piątej kolumny, odwróciły sytuację w kraju”.
„Nie było żadnej próby zdobycia budynku rządu. To co trzeba było zrobić – to zapewnić ochronę kandydatów, którzy przyszli na miting. Służby specjalne Łukaszenki powinny ich ochraniać, a nie bić po głowie. To byłoby zwycięstwo Łukaszenki”. Bierezowski skrytykował również zapowiedzi UE wprowadzenia sankcji wobec Białorusi: "To jedynie wepchnie Białoruś w ręce bandyckiej, rosyjskiej władzy".
Jego zdaniem, białoruski prezydent został „wystawiony” przez swojej najbliższe otoczenie. „Mniej więcej wyobrażam sobie, kto za tym stoi – jego własne specsłużby, które przekazywały mu kłamliwą informację o tym, co działo się na placu 19 grudnia. I ci pracownicy to bez wątpienia również współpracownicy rosyjskich specsłużb. W pierwszym rzędzie chodzi tu o przewodniczącego KGB Białorusi”.