Wiceminister spraw wewnętrznych Jaroslav Hruszka i komendant główny policji Martin Czerviczek zaprzeczyli na konferencji prasowej w Pradze, jakoby śledztwo w aferze alkoholowej ujawniło "polskie korzenie afery metylowej”.
- Nie mamy żadnych dowodów na to, że metanol był importowany z Polski – oświadczył Hruszka.
- Bierzemy pod uwagę różne warianty wydarzeń. Jeden z nich sugeruje, że metanol był pozyskiwany z niezamarzającego płynu do spryskiwania szyb, a następnie dodawany do alkoholu. Nie znaczy to jednak, że płyn był sprowadzany z Polski – powiedział Czerviczek dodając, że czeska policja intensywnie współpracuje z polskimi partnerami w wyjaśnianiu afery.
Czeski dziennik „Lidove Noviny”, powołując się na Vaclava Kuczerę, szefa zespołu śledczego „Metanol”, napisał w poniedziałkowym wydaniu, że „jedna z wersji śledztwa nie wyklucza, iż źródłem skażonego alkoholu był koncentrat niezamarzającego płynu do spryskiwaczy pochodzący z Polski”. Od czeskich mediów informację przejęły słowackie, które obszernie pisały w poniedziałek o „polskim śladzie w aferze alkoholowej”.
Czeski minister zdrowia Leosz Heger poinformował, że dotychczas w Czechach w wyniku zatrucia metanolem zmarło 19 osób, a przyczyna śmierci czterech innych pacjentów nie jest jeszcze znana. 35 osób znajduje się w szpitalach.
- W ciągu ostatnich 24 godzin 6 dalszych osób zatruło się alkoholem metylowym - powiedział Heger.

