Jak poinformował prokuratur Michel Valet, mężczyzna działał z pobudek religijnych, a nie z powodów rabunkowych.
Źródło bliskie śledztwu, cytowane przez agencję AFP, twierdzi, że sprawca to osoba chora psychicznie, która najpewniej przerwała leczenie.
Napastnik wszedł do banku około godz. 11 i zamknął się w środku z czterema zakładnikami, w tym dyrektorem placówki - relacjonowało źródło we francuskiej policji. Okolica wokół banku została otoczona policyjnym kordonem.
"Nie wiemy, czy to, co mówi o Al-Kaidzie, jest prawdą czy też nie" - podało źródło we francuskiej policji, cytowane na stronie internetowej regionalnej gazety "Ouest-France".
Po wejściu do banku mężczyzna usilnie domagał się wypłacenia mu pieniędzy, a gdy pracownicy odmówili, wyjął broń - powiedziało źródło policyjne, dodając, że mężczyzna jest znany służbom bezpieczeństwa.
Zanim wziął zakładników, oddał strzał, w wyniku którego nikt nie ucierpiał. Następnie zażądał rozmów z przedstawicielami jednostki RAID, która w marcu zastrzeliła dżihadystę Mohameda Meraha.
Po ok. czterech godzinach napastnik uwolnił jedną przetrzymywaną w banku osobę. Następnie na wolność wyszła kolejna.
Ok. godz. 17 policja dokonała szturmu na budynek i zdetonowała trzy ładunki wybuchowe. Uwolniono pozostałych dwóch zakładników, a domniemanego członka Al-Kaidy zatrzymano. Jest on ranny. Obrażeń nie odnieśli zakładnicy ani policjanci, którzy uczestniczyli w akcji.

