Kaddafi był jak lew
Libijscy rebelianci zapowiedzieli stworzenie nowego demokratycznego państwa w oparciu o prawo szariatu.
Sęk w tym, że szariat z prawami człowieka ma niewiele wspólnego. Dyskryminuje kobiety, wyznawców innych religii, przewiduje karę śmierci, m.in. za apostazje, czyli odejście od islamu oraz zdradę małżeńska. Szariat skazuje też na odcinanie rąk za kradzież. Najbardziej drastycznym przykładem wcielania w życie szariatu był reżim talibów w Afganistanie. Talibowie zakazywali sportu oraz muzyki i telewizji. Afgańskim kobietom zabraniano pracować poza domem, a dziewczynkom uczęszczać do szkół.
O libijskich planach stworzenia państwa wyznaniowego z Dr. Samim Aldeeb Abu-Sahliehem, palestyńskim chrześcijaninem, profesorem prawa islamskiego na uniwersytecie w Strasburgu rozmawia Aleksandra Rybińska.
- Libijscy rebelianci zapowiedzieli, że stworzą nowe państwo oparte na demokracji i islamskim prawie. Czy te dwie rzeczy nie wykluczają się wzajemnie?
- Oczywiście, że się wykluczają. Obawiam się, że Zachód będzie żałował swej interwencji w Libii. Przytoczę przy tej okazji legendę, którą opowiedział mi zaprzyjaźniony Libijczyk. W pewnej wiosce postanowili zabić lwa, bo rwał owce. Gdy w końcu im się udało, na wioskę napadły hordy małp. Lew bowiem odstraszał małpy. Nie uważam, że lew był dobry, ale bardziej niż niego, boje się małp. Zapowiedz libijskich rebeliantów, że chcą stworzyć państwo oparte na szariacie bardzo mnie zaniepokoiła. Islamskie prawo jest w większości krajów arabskich ważnym filarem konstytucji. W Libii za czasów Kadafiego sądy orzekały więc według szariatu, bo ludzie tego chcieli i przewidywała to konstytucja. Ale jedyna władzą wykonawczą był Kadafi i on nie godził się na wykonanie wyroków. Gdy sąd orzekał, że trzeba złodziejowi odciąć ręce za kradzież, Kadafi zamieniał karę na więzienie. Jeśli nowe władze zdecydują się zastosować szariat, sądy będą miały wolna rękę. Konsekwencją może być dyskryminacja kobiet, chrześcijan i stosowanie kar cielesnych oraz kary śmierci. Wśród rebeliantów jest wielu byłych dżihadystów i to nie napawa optymizmem.
- Ci mówią jednak o umiarkowanym islamie. Obiecują tez przestrzegać prawa człowieka…
- To samo mówią przejściowe władze w Egipcie i Tunezji, ale również tam to umiarkowane islamskie państwo ma się opierać na prawie szariatu. W tych krajach już wcześniej, przed wybuchem rewolucji, nie były przestrzegane fundamentalne prawa człowieka. Islamiści, a szczególnie radykalne Bractwo Muzułmańskie mają tam duży wpływ na politykę, a zwykli ludzie są przychylni stosowaniu islamskiego prawa. Obawiam się, że z tych rewolucji powstanie szereg fundamentalistycznych islamskich państw.
- Czy Zachód powinien wywrzeć presję na Trypolis i uzależnić swa pomoc finansową od przestrzegania przez nowe władze praw człowieka i wolności religijnej?
- Powinien. Ale tak się nie stanie. Zachód jest na to zbyt poprawny politycznie. To oznacza, że wszystko może się tak skończyć jak w Afganistanie. Amerykanie najpierw wspierali tam Mudżahedinów podczas ich walki z wojskiem radzieckimi, a potem, gdy kraj został wyzwolony, talibowie przejęli w nim władze. Były szef Al.-Kaidy Osama Bin Laden to wychowanek USA. W Libii może skończyć się podobnie, a to byłaby katastrofa dla nas wszystkich.
Więcej ciekawych informacji ze świata w "Gazecie Polskiej Codziennie"
Źródło: