Maja Chwalińska jest jedną z największych rewelacji tegorocznego Rolanda Garrosa. Polska tenisistka, która dopiero trzeci raz w karierze znalazła się w głównej drabince wielkoszlemowego turnieju, musiała o awans walczyć w kwalifikacjach, a już w pierwszej rundzie paryskiego turnieju wyrzuciła z niego mistrzynie olimpijską nie zamierzała się zatrzymywać.
Maja Chwalińska w półfinale Roland Garros
Czuję czystą radość. Na pewno się tego nie spodziewałam na początku turnieju
- mówiła uradowana po awansie do ćwierćfinału.
W najlepszej ósemce French Open na drodze Chwalińskiej stanęła kolejna faworytka - rosyjska tenisistka Anna Kalinska. Rywalka zaczęła od mocnego uderzenia wygrywając gema serwisowego Polki i wyglądała na bardzo pewną siebie... a później przegrała pięć gemów z rzędu.
Chwalinska taking charge early 💥#RolandGarros pic.twitter.com/IfWNMykQfq — Roland-Garros (@rolandgarros) June 3, 2026
Pochodząca z Dąbrowy Górniczej zawodniczka zaskakiwała Rosjankę szerokim wachlarzem uderzeń, jednak Kalinska wykorzystała swoją okazję, gdy Polka popełniła dwa niewymuszone błędy serwując w siódmym gemie. Sytuacja zmieniła się jak w kalejdoskopie. Przeciwniczka rzuciła się do odrabiania strat, a Chwalińska przeżywała dla odmiany trudne chwile na korcie i na tablicy wyników pojawił się rezultat 5:5. Losy seta rozstrzygnął tie-break, w którym lepsza była Polka.
Aktualizacja
Chwalińska walcząc o najlepszą czwórkę Rolanda Garrosa nie zwalniała tempa. Sprawy w drugim secie toczyły się zdecydowanie szybciej niż w pierwszym, a Polka pewnie budowała przewagę przełamując serwis Rosjanki. Chociaż przed rozpoczęciem paryskiego turnieju wydawało się to nieprawdopodobne, to 24-latka jest już o krok od wielkiego finału French Open.