Gdy Adam Małysz sięgał po srebro i brąz na igrzyskach olimpijskich 2002 roku, to Kacpra Tomasiaka nie było jeszcze na świecie. Nastolatek urodzony w Bielsku Białej powtórzył już jednak w Italii wyczyn obecnego prezesa PZN, a nie jest wcale powiedziane, że go nie przebije. Biało-czerwonym na olimpijskiej skoczni w Predazzo pozostała jeszcze jedna medalowa szansa, a patrząc na wynik sobotniego konkursu indywidualnego jest ona całkiem realna.
Polski duet z szansą na medal
Tomasiak, który jeszcze nigdy nie stał na podium Pucharu Świata na igrzyskach zdobył srebro na skoczni normalnej, a później - co było jeszcze bardziej zaskakujące - stanął na najniższym stopniu podium konkursu na na dużym obiekcie. To właśnie tam w poniedziałek (początek zaplanowano na godzinę 19) odbędzie się konkurs duetów.
Wyniki duetów konkursu indywidualnego #MilanoCortina2026:
— Adam Bucholz (@Bucholz_Adam) February 14, 2026
1. 🇯🇵579,5
2. 🇦🇹571,0
3. 🇳🇴559,1
4. 🇵🇱557,1
5. 🇩🇪534,9
6. 🇫🇮528,1
7. 🇰🇿517,5
8. 🇸🇮516,1
9. 🇺🇸503,2
10. 🇨🇭601,2
11. 🇫🇷495,1
12. 🇮🇹462,7
13. 🇪🇪460,9
14. 🇺🇦424,0
15. 🇹🇷390,6
16. 🇷🇴312,0#skijumpingfamily @skijumpingpl
Trener Maciej Maciusiak zapewne pośle do boju oprócz świeżo upieczonego medalisty olimpijskiego także Pawła Wąska, który w sobotę zaprezentował się bardzo solidnie. Zajął ostatecznie 14. lokatę, a łączna nota Tomasiaka i Wąska dałaby w poniedziałek czwarte miejsce z niewielką stratą do podium.
Biorąc pod uwagę obecny sezon Pucharu Świata można oceniać, że dwa medale polskich skoczków w Italii, to już wynik ponad stan... ale los bywa przewrotny, a igrzyska rządzą się swoimi prawami. Potwierdzić mógłby to zresztą sam Małysz, który do Salt Lake City przed 24 laty jechał w roli faworyta, a złote medale sprzed nosa sprzątnął mu sensacyjnie Simon Ammann.