Jeżeli wszystko potoczy się sprawnie, na początku 2026 roku może wejść w życie nowelizacja ustawy o sporcie, na mocy której sędziowie będą korzystać z ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych. Przestępstwa takie, jak naruszenie nietykalności cielesnej, czynna napaść czy zniewaga wobec arbitra, będą ścigane z urzędu, a sprawcy tych czynów podlegać będą surowym karom, w tym karom izolacyjnym.
Zmiana w prawie ma przeciwdziałać eskalacji aktów agresji. Ministerstwo Sportu i Turystyki liczy, że nowe regulacje wpłyną na zwiększenie bezpieczeństwa pracy sędziów oraz ograniczą liczbę incydentów z ich udziałem. Środowisko arbitrów piłkarskich taki postulat wysuwało od kilku lat. Zdarza się bowiem, że sędziowie są atakowani podczas meczów przez piłkarzy, szczególnie w niższych ligach. Wystarczy jedna decyzja, która nie spodoba się zawodnikowi i może dojść do fizycznego starcia. Po wejściu w życie ustawy, sprawca narażony będzie na poważniejsze konsekwencje, niż ukaranie przez lokalny związek piłki nożnej.
Ale są też sceptycy tej sytuacji. Specjalizujący w prawie sportowym Jacek Masiota nie ukrywa, że pomysł zrównania arbitrów sportowych z funkcjonariuszami publicznymi - jego zdaniem - "jest zupełnie nietrafiony".
Funkcjonariusz publiczny to osoba, która pełni funkcję publiczną i na gruncie prawa karnego korzysta ze szczególnej ochrony prawnej. Podlega również też odpowiedzialności karnej. Jeśli taka osoba dowie się o popełnieniu przestępstwa, musi o tym poinformować. Nie widzę podobieństw i cech szczególnych sędziów zawodów sportowych do funkcjonariuszy publicznych. Nie może być tak, że będziemy rozszerzali w nieskończoność katalog funkcjonariuszy publicznych, bo przestanie to działać
– stwierdził.
Zauważył przy tym, że tego typu nowelizacja powinna być konsultowana z prawnikami, a także z prokuraturą. Jego zdaniem niemożliwe jest wyegzekwowanie prawa wobec tych osób, które w trakcie meczu znieważają sędziego.