Szef PKOl bez ogródek opisuje obecną, trudną sytuację finansową Komitetu, wskazując na celowe odcięcie organizacji od funduszy publicznych. „Smutne jest to, że budżet państwa nie wspiera Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Nie mamy żadnego wsparcia ze spółek skarbu państwa. Jesteśmy finansowani przez firmy prywatne” – wyjaśnia Piesiewicz. Jego zdaniem, problemy PKOl nie wynikają z merytorycznych błędów, lecz z osobistych ambicji polityków koalicji rządzącej. „Oczywiście konflikt wykreowany przez ministra Sławomira Nitrasa, byłego, na szczęście, ministra miał podłoże jedynie polityczne, żeby za wszelką cenę zmienić prezesa PKOI” – mówi wprost, dodając, że „różne naciski były stosowane przez ministra sportu”.
Wywiad przynosi również sensacyjne doniesienia zza kulis oficjalnych uroczystości, które rzucają nowe światło na zachowanie urzędników państwowych.
Opisując sytuację z ministrem Rutnickim podczas ślubowania sportowców, Piesiewicz ujawnia szokujące detale: „Później się zorientowałem, przeglądając zdjęcia w tabloidach, że flaga leżała na podłodze. Minister sportu zapomniał też swojej teczki”. Mimo prób łagodzenia sporu ze strony PKOl, wola dialogu ze strony rządu wydaje się nieistniejąca. „Zaprosiłem pana Rutnickiego na kawę, licząc na to, że porozmawiamy przed zbliżającymi się igrzyskami. (...) I nic” – relacjonuje z rezygnacją prezes.
W rozmowie nie zabrakło jednak wątków czysto sportowych, w tym wyjaśnienia głośnego sporu z Polskim Związkiem Narciarskim. Piesiewicz uspokaja kibiców, mówiąc o swoich relacjach z Adamem Małyszem: „Spotkałem się z Adamem Małyszem. (...) Wyjaśniliśmy sobie wszystkie rozbieżności. (...) Najważniejsze jest to, że się dogadaliśmy dla dobra olimpijczyków”. Prezes z ostrożnym optymizmem patrzy też na igrzyska we Włoszech:
„Życzyłbym sobie i fanom sportu trzech medali. Złotego, srebrnego i brązowego – to będzie takie optimum”.
Prezes PKOl odniósł się także do zmasowanych kontroli i zarzutów prokuratorskich, które spadły na niego i kierowane przez niego związki. „Na Polski Komitet Olimpijski, Polski Związek Koszykówki, na mnie prywatnie – zostały wysłane wszystkie służby w tym państwie. Jestem chyba najlepiej sprawdzaną osobą w kraju, poza prezydentem Karolem Nawrockim” – twierdzi Piesiewicz. Zapewnia przy tym o swojej całkowitej niewinności i uczciwości:
„Powiem wprost: nie mam sobie nic do zarzucenia, jestem uczciwym człowiekiem, sprawa z byłym ministrem Nitrasem znalazła się w sądzie”.
Całość tej bezkompromisowej rozmowy, w której Radosław Piesiewicz stwierdza gorzko, że „polski sport wymazał pana Nitrasa z pamięci” oraz zdradza, jak wyglądały kulisy walki o akredytacje na igrzyska, przeczytają Państwo wyłącznie w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”
Nowy numer tygodnika z wyjątkową nakleją "Zakochaj się w Polsce" ❤️🇵🇱
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) February 11, 2026
Czytaj więcej co przygotowaliśmy w numerze » https://t.co/3DEZwS28EZ
📍 Prenumeruj » https://t.co/4iBN2D7Nvv
📍 Więcej » https://t.co/OnIeddgtlv pic.twitter.com/sUFK9lsD7R