Piłka nożna: zmiany w przepisach
Zmiany przepisów wymuszą szybsze wznowienie gry z autu. Jak tłumaczył Marciniak, zostanie on ograniczony do ośmiu sekund.
- Tyle ma też na wznowienie bramkarz, kiedy złapie piłkę w czasie gry. Zmiany mają również przytrzymać, na minutę, poza boiskiem tzw. symulantów. Taka minuta gry 10 na 11 może drogo kosztować. Wiadomo, że najwięcej „kontuzji” jest w 85. minucie, kiedy zespół prowadzi np. 1:0. Teraz pojawi się pytanie, czy warto ryzykować
– dodał.
Jego zdaniem najważniejszą zmianą będzie jednak możliwość skorzystania przez sędziego z VAR przy drugiej żółtej kartce.
- Wszyscy widzieli kilka meczów zepsutych przez sędziów, bo nie mogli wykorzystać technologii. Protokół nas blokował. Ktoś w telewizji widział błąd, a sędzia nie mógł podejść do monitora i zmienić decyzji
- wskazał.
Sędziowie wyznaczeni do prowadzenie mistrzowskich spotkań spotkają się na 11-dniowym zgrupowaniu w Miami.
- Wylot mam 31 maja. Będziemy spędzać po 2–3 godziny na boisku przy temperaturze 35-36 stopni, a potem 4-5 godzin w sali na analizach różnych sytuacji. To będzie niezbyt miłe w tych warunkach, ale warto poświęcić ten czas. Chodzi o to, by sędziowie z różnych stron świata podobnie oceniali grę. Nie można jednak narzekać, bo sami wybraliśmy sobie taką niełatwą robotę
– zauważył.
Marciniak o Ekstraklasie: "Chyba najbardziej zwariowana na świecie"
Przyznał jednak, że na razie nie myśli jeszcze o mundialu, a koncentruje się na rodzimej ekstraklasie, która w tym sezonie jest - jak ocenił – „szalona”.
- Chyba najbardziej zwariowana na świecie. Drużyna boi się obejrzeć do tyłu, bo widzi strefę spadkową, a niedługo potem ma niewielką stratę do miejsca pucharowego. To nieprawdopodobne. Dlatego ani przez chwilę nie myślę jeszcze o mistrzostwach świata. Teraz jest koncentracja na lidze. Bo każda decyzja może wpłynąć – a tego byśmy nie chcieli - na to, jak się potoczy mecz. Niektórzy narzekają, że - być może - nie grają tu najwięksi piłkarze na świecie, ale emocji nam nie brakuje i na dole, i na górze tabeli. Co tydzień coś się dzieje
– ocenił arbiter z Płocka.
Zaznaczył, że piłkarze nie pomagają sędziom w pracy.
- Chcą oszukać. „Umierają” na boisku na każdym kroku. Leżą, a kiedy sędzia idzie do monitora VAR, otrzepują się wstają, jakby zmartwychwstali. Arbiter ma najbardziej niewdzięczną rolę, bo jeden chce oszukać, a drugi jest poszkodowany. W ostatnich kolejkach trzeba podjąć dobre decyzje, żeby wygrali najlepsi, przegrali najsłabsi, w sędziowie nie mieli na to wpływu
– podkreślił.
Marciniak prowadzi nie tylko „wielkie” mecze o punkty, ale nie odmawia również sędziowania młodzieżowych i dziecięcych spotkań. Jest wtedy oblegany niczym celebryta.
- Nie spodziewałem się, że tak będzie. Nie przewidywałem w ogóle, że zostanę sędzią. Chciałem grać w piłkę, to było moje jedyne marzenie. Życie ma czasem dla nas inny scenariusz. Pewnie, że jestem dumny i szczęśliwy, że wszystko się tak ułożyło. Jeżdżę po całym świecie, przychodzą młodzi piłkarze i czasem chcą „zbić piątkę” z sędzią, zrobić sobie zdjęcie. Wiedzą, jaka to jest ciężka praca, ale też to im pokazuje, że trenują, mają swoje marzenia, ale nie każdy musi zostać piłkarzem – powiedział.
Zwrócił uwagę, że często kontuzje przerywają kariery futbolowe młodych ludzi.
- Ja im pokazuję, że można zostać sędzią, robić wspaniałe rzeczy, być częścią największych imprez sportowych, spotykać „naj” piłkarzy, czasami decydować o losach meczu, ale jako sędzia, nie jako zawodnik. To fajna droga. Niektórzy są załamani, że im się nie udało, bo po kontuzji już tak szybko nie biegają, jak wcześniej – zauważył.
Przypomniał, że w 2020 roku choroba serca wyeliminowała go z udziału w mistrzostwach Europy.
- Miałem tachykardię, nie sędziowałem przez pół roku. Byłem wściekły na świat, na życie, na Boga, na wszystkich. Okazało się, że po dwóch latach życie oddało mi to, co zabrało wcześniej. Lubię się dzielić tym z młodymi. Być może myślą dziś, że są najbardziej pokrzywdzeni na świecie, ale dla wszystkich jest światełko w tunelu. Mogą się odnaleźć w innym scenariuszu. Wierzę, że każdy ma szansę, by odnaleźć swój moment, spełniać się, być szczęśliwym, robić to, co się kocha – podsumował Marciniak.
Rozpoczynający się 11 czerwca mundial w USA, Kanadzie i Meksyku będzie trzecim w jego karierze. Sędziował także w trakcie MŚ w Rosji w 2018 oraz w Katarze w 2022 roku. Cztery lata temu prowadził finał, w którym Argentyna pokonała Francję w rzutach karnych. Łącznie był rozjemcą w pięciu spotkaniach MŚ.
45-latek z Płocka sędziował także trzy mecze Euro 2016 we Francji i dwa mecze Euro 2024 w Niemczech, jak również finał Ligi Mistrzów między Manchesterem City a Interem Mediolan (1:0) w 2023 roku.