Spotkanie w Madrycie miało zupełnie inny przebieg niż wtorkowy thriller w Paryżu, gdzie PSG pokonało Bayern 5:4. Tym razem dominowała taktyka i dyscyplina defensywna — znak firmowy drużyny Diego Simeone, ale też jeden z największych atutów Arsenalu w tym sezonie.
Taktyczna bitwa w Lidze Mistrzów
Przez długie fragmenty meczu brakowało klarownych sytuacji, a gole padły wyłącznie po rzutach karnych. W 44. minucie Viktor Gyokeres został sfaulowany w polu karnym i sam pewnie wykorzystał „jedenastkę”, dając gościom prowadzenie do przerwy.
Po zmianie stron Ben White dotknął piłki ręką we własnym polu karnym. Sędzia Danny Makkelie początkowo nie przerwał gry, ale po analizie VAR wskazał na wapno. Julian Alvarez w 56. minucie doprowadził do wyrównania, zdobywając swoją 25. bramkę w 41 występach w Lidze Mistrzów — najszybciej spośród wszystkich Argentyńczyków w historii rozgrywek. Lionel Messi potrzebował na to 42 meczów, Sergio Agüero – 48.
Po golu Atletico na chwilę przejęło inicjatywę. W 63. minucie Antoine Griezmann trafił w poprzeczkę, a Ademola Lookman dwukrotnie przegrał pojedynki z Davidem Rayą. W końcówce to Arsenal mocniej nacisnął, lecz jedyny celny strzał — potężne uderzenie Cristhiana Mosquery z 87. minuty — obronił Jan Oblak. Dziesięć minut wcześniej Makkelie podyktował jeszcze jeden rzut karny dla Arsenalu, ale po obejrzeniu powtórki anulował decyzję, uznając, że faulu na Eberechim Eze nie było.