Droga obu ekip do tego etapu była pełna niespodzianek. Podopieczni trenera Jessego Marscha, choć współorganizują turniej, po raz pierwszy musieli zagrać poza granicami własnego kraju, przenosząc się do Stanów Zjednoczonych. W fazie grupowej zajęli drugie miejsce w grupie B. Z kolei zespół „Bafana Bafana” awansował z grupy A, sprawiając wcześniej ogromną sensację triumfem nad Koreą Południową. Dla Kanadyjczyków był to czwarty występ na mundialu, a dla ekipy z Afryki – trzeci.
Sama pierwsza połowa niedzielnego spotkania w Kalifornii, obserwowanego z trybun przez 69 237 widzów, stała na bardzo słabym poziomie. Stawka wyraźnie spętała nogi piłkarzom obu jedenastek. Ekipa z Afryki grała niezwykle zachowawczo, często grając na czas i nie chcąc specjalnie się odkryć przed wyżej notowanym rywalem.
Z kolei Kanadyjczycy, choć posiadali inicjatywę w środku pola, największe zagrożenie stwarzali niemal wyłącznie po stałych fragmentach gry. W 17. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jonathan David uderzył z woleja tuż obok słupka. [6] Pięć minut później, po centrze z rzutu wolnego, Derek Cornelius zdołał jedynie trącić piłkę głową, co nie sprawiło żadnych problemów dobrze dysponowanemu bramkarzowi RPA, Ronwenowi Williamsowi.
Najlepszą sytuację przed przerwą współgospodarze imprezy wypracowali sobie w 44. minucie. Po rzucie rożnym i główce Moise Bombito, Aubrey Modiba wybił piłkę z linii bramkowej. Drogi do siatki nie znalazły także dwie kolejne dobitki graczy z Ameryki Północnej, przez co do szatni obie drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie.
Po zmianie stron obraz gry nieco się ożywił. W 65. minucie RPA od utraty gola uratował Williams, który wygrał pojedynek z Tanim Oluwaseyim, a ostatecznie niebezpieczeństwo zażegnał Mbekezeli Mbokazi. Z kolei w 78. minucie bramkarz Afrykańczyków popisał się kolejną świetną interwencją, broniąc mocne uderzenie z ostrego kąta autorstwa Jonathana Davida.
Swoje szanse w drugiej połowie mieli również gracze z RPA. Próbowali oni zaskoczyć defensywę rywali szybkimi kontrami, a z dystansu swoich sił szukał między innymi Oswin Appollis. Dobrze w bramce Kanady spisywał się jednak Maxime Crepeau, który popisywał się pewnymi interwencjami i nie pozwolił rywalom na objęcie prowadzenia.
Gdy na SoFi Stadium w Los Angeles wszystko wskazywało na to, że do wyłonienia zwycięzcy potrzebna będzie dogrywka, Kanadyjczycy dopięli swego.
W drugiej minucie doliczonego czasu gry Stephen Eustaquio, który w tym roku występował w miejscowym klubie Los Angeles FC, przejął źle wybitą przez obrońców piłkę. Precyzyjnym strzałem z 16 metrów, niemalże z linii pola karnego, pokonał Williamsa, wprawiając w euforię kanadyjskich kibiców.
Zawodnicy z Ameryki Północnej jako pierwsi zameldowali się w 1/8 finału mistrzostw świata 2026. Zwycięzcy czekają teraz na rozstrzygnięcie wtorkowego meczu Holandia – Maroko, który zostanie rozegrany w meksykańskim Monterrey. Z triumfatorem tego starcia Kanadyjczycy zmierzą się w sobotę w Houston.