Właściciel Steauy to postać, którą trudno opisać w kilku zdaniach. Z jednej strony bezkompromisowy polityk, z drugiej – dobre serce, które łoży na cele charytatywne miliony euro. Facet, który odda wszystko swojej ukochanej drużynie. I przestępca każący torturować złodziei swojego samochodu.
Po upadku komunizmu w Rumunii zaczął działać w biznesie. Parę lat później został jednym z najbogatszych ludzi w kraju. Wzbogacił się dzięki transakcjom z armią, które do dzisiaj uznaje się za podejrzane. Od dziecka interesował się futbolem, ale co ciekawe, był kibicem… Dinama Bukareszt. Później jego prezesów wyzywał od „cyganów” i „pedałów”. Pod koniec lat 90. wszedł ze swoim kapitałem do Steauy i rozpoczął autorytarne rządy. Rządy, które nie wszystkim się podobają.
Pod jego wodzą Steaua zdobyła dwa mistrzostwa kraju – w 2005 i 2006 r. Drużyna Becalego dotarła także do półfinału Pucharu UEFA w sezonie 2005/2006. Od tego czasu jednak, mimo wielkich nakładów finansowych, sukcesów brakuje. W latach 2003–2012 Gigi zatrudnił 17 trenerów, a przez klub przewinęło się ponad 100 piłkarzy, w tym kilku Polaków. Paweł Golański, Rafał Grzelak, Łukasz Szukała – wszyscy odczuli na własnej skórze gniew prezesa.
Obecnie Becali przebywa… w więzieniu! Skazano go za przekręty finansowe, malwersacje i napaść na złodziei jego samochodu. Becali kazał swoim ochroniarzom torturować ich i dotkliwie pobić. Mimo zamknięcia Becali wciąż kontroluje wszystko, co dzieje się w Steaui. Vlad Chiricheş, 23-letni obrońca mistrza Rumunii, był blisko transferu do Tottenhamu Hotspur. – Byłaby to najwyższa kwota, jaką klub z zagranicy kiedykolwiek zapłacił za rumuńskiego piłkarza, pozyskując go z naszej ligi – powiedział Miahi Stoica, dyrektor sportowy klubu. Becali zza krat powiedział jednak „nie” i zakazał sprzedawania swojego asa.
Cały tekst ukazał się w dzisiejszym numerze „Gazety Polskiej Codziennie”