Najlepszy stylista – Jakub Kosecki
Wiele osób śmieje się z niego z powodu jego stylu ubierania się. Różowe sweterki, modne szaliki, starannie ułożona fryzura. Kosecki jednak swój najlepszy styl pokazywał na boisku. W ostatnich sezonach tułał się na wypożyczeniach z Legii, a to w ŁKS-ie Łódź, a to w Lechii Gdańsk. Wrócił do Warszawy, wywalczył miejsce w składzie i od razu stał się jednym z najlepszych zawodników ligi. Przebojowy, szybki, skuteczny. Jest zmorą dla obrońców rywali. Krąży gdzieś na linii spalonego, by w odpowiednim momencie włączyć trzeci bieg. Mija parę sekund, a Kosecki już salutuje po zdobytej bramce. Jak na razie największe odkrycie tego sezonu ekstraklasy. Chodzą plotki, że już w zimie może zmienić ligę na silniejszą. Będzie to jednak strata zarówno dla Legii, jak i dla całej ekstraklasy.
Największy nerwus – Adam Nawałka
Nawałka w każdym meczu szaleje przy linii bocznej. Tak naprawdę, gra razem z zawodnikami. Krzyczy, dyryguje, chwali za dobre zagrania. Wciąż go słychać. Zawodnicy, którzy grają w sektorze blisko ławki rezerwowych, nie mają łatwo, za każde złe zagranie od razu dostają burę od trenera. Nie jest to jednak zarzut. Dyscyplina Nawałki sprawdza się świetnie, Górnik został rewelacją rundy jesiennej. Arkadiusz Milik pod wodzą Nawałki został jednym z najlepszych zawodników ligi, Aleksander Kwiek dojrzał i jest jednym z lepszych playmakerów w ekstraklasie. Przy trenerze odżyli też tacy zawodnicy, jak Adam Danch czy Seweryn Gancarczyk. Przykład trenera Górnika dobrze pokazuje, że czasami warto dać szkoleniowcowi czas na budowanie drużyny. Działacze Górnika byli cierpliwi, teraz widzą, że był to dobry ruch.
Najwięksi fighterzy – Piast Gliwice
Fernando Cuerda pobił się z Aleksandrem Vukoviciem, Marcin Brosz ruszył na Adama Kokoszkę, po meczu z Piastem do końca rundy nie zagrali Gábor Straka (złamana noga) i Marek Zieńczuk (złamane żebro). Piast, który jako beniaminek był jednym z kandydatów do spadku, zajmuje bezpieczne miejsce w tabeli, wygrywa z najlepszymi, a zawodnicy Marcina Brosza zostawiają na boisku dużo zdrowia. Piast gra ofensywnie, Tomasz Podgórski i Wojciech Kędziora osiągnęli chyba życiową formę. Jeżeli gliwiczanie będą grali tak samo w rundzie wiosennej, kto wie, może europejskie puchary nie są aż tak odległym celem?
Najlepsza fryzura – Danijel Ljuboja
Słynny srebrny irokez na jego głowie rozpoznają już chyba wszyscy. Większość kibiców kojarzy go jednak z tego, co robi na boisku. A robi wiele. Z zawodnika, który kaprysił, wymachiwał rękami i czasami przechodził obok meczu, stał się ulubieńcem kibiców Legii, najlepszym zawodnikiem drużyny Jana Urbana i chyba największą gwiazdą ligi. Strzela bramki, asystuje, prowadzi grę. W grze tyłem do bramki nie ma sobie równych, odebranie mu piłki w takiej sytuacji graniczy z cudem. Przykład na to, że warto stawiać na wiekowych piłkarzy, którzy osiągnęli coś za granicą.
Najlepszy duet – Daniel Łukasik i Dominik Furman
Jeszcze pół roku temu nikt o nich nie słyszał. Dwóch niepozornych blondynów grających w młodej ekstraklasie tylko czasem dostawało od trenera Skorży okazję do gry w pierwszej drużynie. Jan Urban odważnie postawił na nich w środku pola i teraz chyba nikt nie wyobraża sobie drużyny Legii bez nich. Łukasik to, jak mówi Urban, „polski Schweinsteiger". Świetny w destrukcji, ale potrafiący rozegrać piłkę, nie boi się brać gry na siebie. Furman też dobrze radzi sobie w defensywie, dodatkowo ma świetne uderzenie z dystansu. Nie widać po nich żadnych kompleksów, żadnego stresu. Grają jak rutynowi ligowcy. Kto wie, być może to przyszły środek pomocy w reprezentacji Polski?
Największe rozczarowanie – Ireneusz Jeleń
Jeszcze rok temu grał w jednej drużynie z Edenem Hazardem czy Joe Colem. Teraz wypada blado na tle Kamila Adamka i Daniela Chmiela. Tak spektakularnego zjazdu polska piłka nie widziała dawno. Ireneusz Jeleń z zawodnika, który strzelał bramki w lidze francuskiej i Lidze Mistrzów, przeistoczył się w ligowego średniaka, który wypada blado na tle piłkarzy GKS-u Bełchatów czy Widzewa Łódź. Oczywiście, Jeleń długo leczył kontuzję, nie przebył normalnego okresu przygotowawczego. Ale czy to tłumaczy takiego napastnika?
Najpewniejszy spadkowicz – GKS Bełchatów
Na stadionie cisza i pustki. Na murawie słabi piłkarze i nudna gra. W kasie klubowej pustki. W tabeli – ostatnie miejsce. Czy ktoś znajduje argument za tym, że GKS Bełchatów utrzyma się w ekstraklasie? Kibice widzą ratownika w osobie Michała Probierza, ale chyba nawet on nie da rady sprawić, że GKS za rok nie będzie grał z Dolcanem Ząbki i Kolejarzem Stróże. Czas chyba pożegnać się z ekstraklasą.