O to, że aktywni kibice pójdą na wybory, jestem spokojny. Jako kibic z 25-letnim stażem słyszę od wszystkich kolegów po szalu, że idą.
Nasze zadanie jest inne: przekonać rzutem na taśmę do głosowania wszystkich tych, którzy mówiąc młodzieżowym slangiem, „pucują się” do kibiców. Na mecze wprawdzie chodzą rzadko albo wcale, ale po paru piwach śpiewają piosenki o drużynie ze swojego miasta.
Musimy ich przypilnować i wytłumaczyć im, iż tym razem nie chodzi o politykę, a o to, że ich ziomków zabiera o szóstej rano do aresztu policja. I że nie głosując, przyczyniają się do tego, że tak będzie dalej.
„Gazeta Wyborcza” ogłosiła już ustami jednego ze swych ideologów prof. Janusza Czapińskiego, że kibice na wybory nie pójdą. „Kibice nie kiwną nawet palcem”, „Kibice pokazują niechęć wobec władzy i establishmentu. Jednak nie pójdą im się sprzeciwiać, głosując” – mądrzy się Czapiński, niegdyś kandydat do senatu z listy byłych komunistów.
Co my na to? Zróbmy Michnikowi niemiłą niespodziankę. Zaprowadźmy do urn sąsiadów. Kto nie idzie głosować, temu z liścia! Zaraz „GW” czy inna Tuskowa szczekaczka oskarży mnie o nawoływanie do przemocy, więc wyjaśniam: chodzi o pięknego liścia klonowego, żółto-czerwonego, jakich pełno za oknem. Nie łamiąc ciszy wyborczej (ze znajomymi rozmawiać wolno), przynieśmy sąsiadowi, a jeszcze lepiej sąsiadce, pięknego jesiennego liścia albo nawet z dziesięć liści, dajmy w prezencie i zaprowadźmy do urny.
Na licznych forach kibicowskich trwają dyskusje, „na kogo”. Wrzucę więc i ja swoje trzy grosze. Nie będę specjalnie oryginalny, bo z sond na internetowych forach kibicowskich (tych nie pompowanych sztucznie przez jeden z komitetów) wynika, że myśli tak ponad 70 proc. kibiców:
NIE MA INNEJ MOŻLIWOŚCI NIŻ PiS
Tak samo z pewnością zagłosuje zdecydowana większość bohaterów walczących o Polskę, z którymi kibice spotykają się podczas uroczystości patriotycznych. A poniżej kilka argumentów dla kibiców nieinteresujących się polityką:
1) Bo to jedyny sposób na odsunięcie Tuska od władzy. A to dla nas wszystkich jest absolutnym priorytetem. Jest jasne, że wygra albo PO, albo PiS. Tylko głos na PiS przybliża obalenie rządów Tuska i jego państwa policyjnego.
2) Bo PiS to jedyna partia, która nie zawrze po wyborach koalicji z PO. PSL, SLD czy Palikot to wszystko potencjalni koalicjanci Platformy. Głosy na te partie mogą okazać się w efekcie końcowym głosami wzmacniającymi pana Donalda.
3) Bo Palikot to kumpel Tuska. Partia pana chodzącego w koszulce z napisem „Jestem gejem”, której dwaj działacze zawarli niedawno symboliczny ślub homoseksualny, zaczęła ostatnio lekko mrugać w stronę... kibiców. Jest jasne, że wejście do sejmu Palikota, byłego działacza PO, wzmocni Tuska. A wspierające go środowisko gejowskie jest kibicom skrajnie nieprzychylne.
4) Bo głosowanie na Nową Prawicę to zmarnowanie głosu. Znam wielu porządnych zwolenników i członków partii Korwina-Mikke. Od jakiegoś czasu prowadzą oni bardzo intensywną kampanię wśród kibiców w Internecie. Ich wpisy pojawiają się pod każdym filmikiem czy artykułem o kibicach. Podczas kampanii zaliczyli dużą wpadkę. Kibice walczą o to, by Polska nie była drugą Białorusią, tymczasem NP zaprosiła na swą konferencję... rzecznika ambasady reżimu Łukaszenki. Nie życzę kolegom z tego ugrupowania źle, jednak sensu głosowania na nie w tych wyborach nie widzę.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kto chce, niech podaje ten tekścik dalej. Polecam też tekst na ten temat autorstwa Romana Zielińskiego na stronie kibiców Śląska Wrocław FanŚlask.com, a także artykuł Piotra Staruchowicza z „Nowego Państwa”, który opublikował jeszcze przed aresztowaniem. Linki są tu:
http://www.fanslask.fuckpc.com/?p=7771
http://www.panstwo.net/438-niepokorni-nieufni-niebezpieczni