Za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu przez przejście dla pieszych grozi mandat w wysokości 1500 zł i 15 punktów karnych.
Na takim wykroczeniu został przyłapany Waldemar Żurek, który prowadząc samochód udzielał wywiad. W pewnym momencie skręcając minął pasy, na które weszła kobieta. Prowadzący rozmowę zwrócił mu uwagę: "Proszę uważać! Przejechałby pan prawie po tej pani".
Minister sprawiedliwości zaczął się pokrętnie tłumaczyć. To jednak nie przekonało internautów i komentatorów, którzy jednoznacznie ocenili, że doszło do wykroczenia.
Jest komentarz Żurka
Po kilku godzinach, głos zabrał sam Żurek, który najwidoczniej nadal nie wie, czy doszło do złamania przepisów ruchu drogowego.
Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym obowiązują wszystkich. Ostateczna ocena należy jednak do Policji. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności.
- skomentował.
Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym obowiązują wszystkich. Ostateczna ocena należy jednak do Policji.
— Waldemar Żurek (@w_zurek) January 26, 2026
Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa.
Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności. https://t.co/XxOCsuGpAq
Krakowska policja (program był nagrywany w stolicy Małopolski) nie odpowiedzieli na pytania portalu Niezalezna.pl w sprawie nagranej sytuacji.
Bezpieczeństwo na drogach było dzisiaj tematem konferencji prasowej ministra. Chodziło o dużo poważniejsze niż wykroczenia przewinienia, bo przestępstw powiązanych z wsiadaniem za kierownicę po sądowym zakazie prowadzenia pojazdów i odebraniu uprawnień. Żurek podkreślał, że konieczna jest ocena dotychczasowej sytuacji, by państwo mogło "reagować szybciej i bardziej konsekwentnie". Zwracał też uwagę na słabą prewencję w tym zakresie.