- Sąd Okręgowy Warszawie wydał Marcinowi Romanowskiemu list żelazny, uchylając środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania od momentu uprawomocnienia się orzeczenia
- poinformował w środę mec. Bartosz Lewandowski.
Orzeczenie wydał sędzia Konrad Mielcarek. I natychmiast został zaatakowany przez rządzącą ekipę i jej zwolenników.
- Brak wniosku prokuratury o odsunięcie sędziego Konrada Mielcarka od sprawy Marcina Romanowskiego był błędem
- napisał minister sprawiedliwości od razu po ogłoszonym rozstrzygnięciu. Waldemar Żurek sięgnął po epitety, pisząc m.in. o "neosędzi ze stajni Ziobry".
Nie ma i nie będzie bezkarności dla ludzi Zbigniewa Ziobry.
Prokuratura złoży ZAŻALENIE na decyzję o wydaniu listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego.
Spójrzmy prawdzie w oczy: kto jednoosobowo próbuje zapewnić nietykalność człowiekowi podejrzanemu o gigantyczne nadużycia w… — Waldemar Żurek (@w_zurek) September 30, 2026
Prymitywny atak na sędziego przypuścił Tomasz Lis, odbierając mu wręcz prawo do orzekania. "Neosędzia ty zwykłe staropisowiec. Oni nie mają prawa orzekać. A już na pewno nie w sprawach PiS-owców” - napisał. A podobnych wpisów autorstwa innych osób było mnóstwo.
Jak ustalił portal Niezalezna.pl, ataki nie pozostały bez reakcji. Sędzia Mielcarek wystąpił do Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa ws. ochrony niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów.
Dotarliśmy do treści pisma.
„Zwracam się z prośbą o podjęcie, w granicach ustawowych i konstytucyjnych kompetencji, działań w obronie niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej w związku z publicznymi wypowiedziami Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka odnoszącymi się bezpośrednio do mojej osoby oraz orzeczenia wydanego przeze mnie jako sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie dotyczącej wydania listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu”
- zaapelował.
Podniósł, że Żurek personalnie go zaatakował. „Określił mnie m.in. mianem „neosędziego ze stajni Ziobry", sugerując, że „jednoosobowo próbuję zapewnić nietykalność" osobie podejrzanej, a podjęte przeze mnie rozstrzygnięcie przedstawiając w kategoriach zasady „swoi chronią swoich" - zacytował szefa resortu sprawiedliwości.
„Granica dopuszczalnej krytyki zostaje jednak przekroczona wówczas, gdy przedstawiciel władzy wykonawczej personalnie dezawuuje sędziego z powodu treści wydanego przez niego orzeczenia, przypisuje mu pozaprawne motywy działania i sugeruje związki polityczne mające rzekomo determinować treść rozstrzygnięcia”
- napisał s. Mielcarek.
Podkreślił, że „sprawa dotyczy granic dopuszczalnego oddziaływania władzy wykonawczej na władzę sądowniczą i ochrony prawa każdego sędziego do orzekania bez obawy, że nieakceptowane przez władzę rozstrzygnięcie stanie się podstawą publicznego ataku na jego osobę, status i zawodową wiarygodność”.
Pełna treść dokumentu poniżej:

