W rozmowie z Polsat News rzecznik rządu był pytany o możliwość wprowadzenia zmian do przepisów dot. dyscyplinowania sędziów.
"Jakieś korekty, co do ustawy, która już obowiązuje, są możliwe" - odparł rzecznik rządu. Jednocześnie zaprzeczył, by rządzący mieli gotowy już kształt projektu ustawy, z którym minister do spraw europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk pojedzie w tym tygodniu do Brukseli.
"Nie ma w tej chwili takiego projektu ustawy"
- zapewnił Müller.
Dopytywany, czy jeśli Bruksela zasugeruje jakieś zmiany, wówczas rząd "zastanowi się" i ewentualnie wprowadzi nowy projekt ustawy, odparł: "Jest to możliwy wariant".
"W tej chwili trzeba sobie powiedzieć, że w ramach szukania kompromisu zawsze jakiś ruch jest możliwy, ale nie deklarujemy go w tej chwili"
- dodał rzecznik rządu.
Na pytanie, dlaczego rząd zmienia w tej sprawie zdanie, Müller podkreślił, że "polityk musi zawsze brać pod uwagę całe okoliczności sytuacji", w tym sytuację geopolityczną, ekonomiczną, inflacyjną, a także to, co się dzieje na międzynarodowych rynkach finansowych. Rzecznik rządu zaznaczył, że wszystkie te czynniki mają wpływ na sytuację w Polsce.
"Chociaż ona jest w tej chwili stabilna, ale kto wie, co przyjdzie np. Władimirowi Putinowi do głowy w najbliższych miesiącach"
- pytał.
Wyjazd do Brukseli
Premier Mateusz Morawiecki przypomniał w poniedziałek, że w tym tygodniu do Brukseli udaje się minister do spraw europejskich pan Szymon Szynkowski vel Sęk. Jego rozmowy są kolejną rundą uzgodnień związaną z Krajowym Planem Odbudowy.
"Jestem przekonany, że te warunki, o których dzisiaj rozmawiamy, są czymś, co w dużym stopniu byłoby możliwe do wykonania, jednakże chcę mieć absolutną pewność, że wszystko, co będzie ustalane w Brukseli, będzie rzeczywiście dotrzymane z tamtej strony"
- mówił premier. Według niego rozmowy prowadzone w najbliższym tygodniu "mogą uwzględniać również nowe zapisy" odnośnie KPO.
KE na początku czerwca zaakceptowała polski KPO, co było krokiem w kierunku wypłaty przez UE 23,9 mld euro dotacji i 11,5 mld euro pożyczek w ramach Funduszu Odbudowy, jednak pieniądze nie zostały wypłacone. KE zaznaczyła, że polski KPO "zawiera kamienie milowe związane z ważnymi aspektami niezależności sądownictwa, które mają szczególne znaczenie dla poprawy klimatu inwestycyjnego i stworzenia warunków dla skutecznej realizacji" i że "Polska musi wykazać, że te kamienie milowe zostały osiągnięte przed dokonaniem jakichkolwiek wypłat w ramach Funduszu Odbudowy". Jednym z oczekiwań KE była likwidacja Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, co stało się w połowie lipca, gdy weszła w życie prezydencka nowela ustawy o SN. Wątpliwości co do tego, czy nowe przepisy spełniają tzw. kamienie milowe w tej sprawie, wyrażali w ostatnim czasie niektórzy przedstawiciele Komisji.
Pod koniec lipca szefowa KE Ursula von der Leyen mówiła "DGP", że aby otrzymać środki z KPO, Polska musi wywiązać się ze zobowiązań podjętych w celu zreformowania systemu środków dyscyplinarnych w sądownictwie. Przyznała, że nowe ustawa likwidująca Izbę Dyscyplinarną jest ważnym krokiem, jednak "nowelizacja ustawy o SN nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej". Von der Leyen podkreślała, że Polska musi również w pełni zastosować się do postanowienia TSUE, co jeszcze nie nastąpiło, a w szczególności "nie przywrócono do orzekania zawieszonych sędziów i nadal obowiązuje dzienna kara finansowa".
TSUE latem 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. W związku z niewykonaniem tego postanowienia w końcu października zeszłego roku TSUE zobowiązał Polskę do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej kary w wysokości 1 mln euro dziennie.
Pod koniec sierpnia Morawiecki mówił, iż zakłada, że pierwszy wniosek o wypłatę środków z KPO zostanie złożony w ciągu dwóch miesięcy. Pytany o tę kwestię na początku listopada, premier powiedział, że "jesteśmy dosłownie na ukończeniu przygotowania wniosku". Podkreślił, że odpowiedzialny za to minister funduszy i polityki regionalnej Grzegorz Puda twierdzi, że w ciągu 2-3 tygodni ten wniosek będzie możliwy do złożenia.