"Wydobyto ciało płetwonurka wraz ze sprzętem. Policyjną jednostką zwłoki transportowane są do Łeby, na miejsce, gdzie czeka prokurator, by dokonać oględzin ciała i sprzętu, który ma na sobie nurek"
– powiedział prok. Wegner i poinformował, że następnie ciało zostanie przewiezione do "Zakładu Medycyny Sądowej w Gdańsku w celu dokonania oględzin, przeprowadzenia sekcji zwłok oraz innych badań, w tym przede wszystkim pobrania materiału biologicznego, by określić profil DNA".
Prok. Wegner dodał, że na wyniki badań prokuratura oczekuje "niezwłocznie". Zaznaczył, że to oczekiwanie może potrwać "tygodnie". Podkreślił, że zależeć to będzie od stanu materiału biologicznego, z którego będzie można wyodrębnić DNA oraz wyboru odpowiedniego do tego celu procesu technologicznego.
ORP Lech, który w poniedziałek wypłynął po zwłoki znalezione we wraku "Wilhelma Gustloffa", wraca już do Gdyni. To okręt ratowniczy, który wchodzi w skład dywizjonu Okrętów Wsparcia 3 Flotylli Okrętów w Gdyni. Jego dodatkowym zadaniem jest prowadzenie prac podwodnych, poszukiwanie i podnoszenie wraków.
6 czerwca br. pracownicy "Baltictech" wykonujący legalnie dokumentację stanu wraku statku "Wilhelm Gustloff", który został zatopiony zimą 1945 r. na wysokości Łeby, natrafili na ciało nurka. Jak ocenili, stan zwłok wskazuje na to, że pozostawały one w tym miejscu od kilku lat. O znalezisku powiadomiono policję i prokuraturę. Miejsce odnalezienia zwłok zostało oznakowane bojką.
Prokuratura Rejonowa w Lęborku wszczęła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci nieznanej osoby.
W przekazie medialnym pojawiła się informacja, że znalezione 6 czerwca ciało może należeć do zaginionego pod koniec lipca 2012 r. nurka z Poznania Roberta Szlechta.
Oficjalnie miał on jednak wówczas nurkować na pobliskim tankowcu "Terra" i tak też w śledztwie miały zeznać osoby, które schodziły z nim pod wodę.