Jak poinformował szef łańcuckiej prokuratury prok. Marek Jękot do eksplozji doszło przed świętami, w garażu na terenie jednej z posesji w Rakszawie (Podkarpackie).
Podczas rozbrajania pocisku przeciwlotniczego z okresu II wojny światowej doszło do jego eksplozji. Ciężko ranny mężczyzna przewieziony został do szpitala w Rzeszowie, gdzie zmarł
– wyjawił prok. Jękot.
Dodał, że w garażu znalezionych zostało jeszcze m.in. pięć bomb przeciwlotniczych i pociski moździerzowe. Materiały wybuchowe zabezpieczone zostały przez saperów z jednostki w Rzeszowie.
Na czas czynności związanych z zabezpieczeniem materiałów wybuchowych niezbędna była ewakuacja mieszkańców z kilkunastu domów
– dodał prokurator.
Wszczęte śledztwo ma wyjaśnić okoliczności samego zdarzenia, w tym okoliczności, w jakich mężczyzna wszedł w posiadanie materiałów wybuchowych.
Prok. Jękot zaznaczył, że postępowanie prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka oraz posiadania amunicji bez wymaganego zezwolenia.