Bitwa o Ankonę powinna znaleźć się na pierwszych stronach list chwalebnych zwycięstw polskich. O ile trwająca przez cztery miesiące bitwa o Monte Cassino była „bitwą narodów”, do zwycięstwa i przełamania Linii Gustawa przyczynili się żołnierze różnych narodowości, o tyle Ankona jest zwycięstwem czysto polskim.
Po wiktorii Aliantów w bitwie o Monte Cassino trzeba było jeszcze dokonać przełamania „rygla” Hitlera czy Sengera – stąd potrzebna była bitwa o „drugie Monte Cassino”, czyli Piedimonte San Germano. To było również zadanie Polaków. Zwycięstwo pod Piedimonte otworzyło w końcu drogę na Rzym. 5 Armia wkroczyła do Wiecznego Miasta 4 czerwca. Dwa dni później doszło do lądowania sił sojuszniczych w Normandii – otworzenie Frontu Zachodniego przykryło medialnie wszystko inne, w tym zwycięstwa alianckie we Włoszech.
W lipcu 2. Korpus Polski posuwał się wzdłuż wybrzeża Adriatyku. Bitwa o Ankonę – ważny z racji strategicznych port – prowadzona siłami polskimi, pod polskim dowództwem, stanowiła finał mniejszych potyczek i bojów rozgrywanych niejako „na trasie” do Ankony. Rzeki Chienti czy Musone – to były kolejne przeszkody do pokonania. W działaniach na wybrzeżu brały udział 3 Dywizja Strzelców Karpackich, 5 Kresowa Dywizja Piechoty, a także 2 Brygada Pancerna – można powiedzieć, nasz 2. Korpus „w komplecie”.
Po Loreto Polacy dostrzegli, że w wyniku niemieckiego bombardowania płonie dach nad sanktuarium maryjnym. Oddziały strażackie Karpatczyków ruszyły, by gasić płomienie. Do dzisiaj się o tym w Loreto pamięta. Jakiż to piękny symbol: polski żołnierz nie tylko bije się o wolność innych narodów, ale wkracza także tam, gdzie zagrożone są cywilizacyjne skarby. A przede wszystkim: tam gdzie miejsce kultu maryjnego. My Polacy zawsze będziemy bronić Maryi!
Rozpoczęte 17 lipca natarcie na Ankonę rozpoczęło ostateczną bitwę o miasto, w której zasadniczym elementem był iście napoleoński w stylu manewr oskrzydlający. Piękną kartę bojową zapisał w tej bitwie Pułk Ułanów Karpackich.
Niestety byli też zabici i ranni – ci, którzy polegli spoczywają na cmentarzu polskim w Loreto, cmentarzu pięknie położonym, u stóp sanktuarium, z cudownym widokiem „w dal”.
Rzędy grobów, w żołnierskim szyku, jak na apelu… A pośród nich wspomniany Adolf Bocheński, bohater tobruckich nocnych patroli, wspaniały intelektualista, który w mundurze Brygady Karpackiej służył tej Najjaśniejszej, dla której oddał wszystko, co najważniejsze…
Trzeba zadbać o Ankonę. Trzeba w obszarach naszej tzw. polityki historycznej znaleźć dobre miejsce, zbudować o tym zwycięstwie większą świadomość. Bo znów: jest z czego być dumnym! Cześć i chwała bohaterom spod Loreto i Ankony!