Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

To Kral usłyszał w prokuraturze? Kurzejewski: Nikt nie myśli o tym, by winnych pociągnąć do odpowiedzialności

- Nikt nie myśli o tym, żeby pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy naprawdę są winni temu, co się stało - ocenił wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski, odnosząc się do sprawy Zondacrypto. Zdaniem polityka istnieje możliwość, iż "operacja" dotycząca giełdy kryptowalut mogła zostać zaplanowana przez rządzących i dlatego nikt "nie reagował" na ostrzeżenia dotyczące firmy.

We wtorek prokuratura poinformowała, że wznawia czynności wobec prezesa PKOl Radosława Piesiewicza. Piesiewicz został wczoraj doprowadzony do jednostki w Katowicach w celu przesłuchania w sprawie śledztwa związanego z Zondacrypto. Sprawa nabrała tempa po zeznaniach szefa giełdy kryptowalut Przemysława Krala.

Temat w Republice komentował wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski. Polityk przypomniał o "walce", którą wytoczył środowiskowi kibicowskiemu premier Donald Tusk w czasach poprzednich rządów. - Wtedy również został pozyskany świadek koronny, który dostał za zadanie konfabulacji różnego rodzaju dowodów, obciążania poszczególnych kibiców Legii Warszawa, którzy spędzili - niektórzy - długie lata w areszcie nawet bez jakichkolwiek wyroków, tylko na podstawie słów tego człowieka nie popartych żadnymi dowodami - oznajmił.

Zdaniem Kurzejewskiego widać, iż podobne metody są stosowane ponownie. - I najprawdopodobniej pan Kral w tej chwili otrzymuje taką oto możliwość, że "będziesz mówił to, co chcemy usłyszeć, a włosi z głowy nie spadnie i będziesz mógł pozostać wolnym człowiekiem, albo tak ci złagodzimy karę, że nawet tego nie odczujesz" - ocenił.

"To jest całkowite pomieszanie priorytetów, ponieważ cały czas mamy 30 tys. osób, które łącznie straciły około 300 mln zł na inwestycjach w działalność pana Krala i nikt nie myśli o tym, żeby zadośćuczynić. Nikt nie myśli o tym, żeby pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy naprawdę są winni temu, co się stało"

– powiedział.

Podkreślił, że "służby specjalne żaden sposób nie reagowały, kiedy pan Kral przez ponad dwa lata mógł prowadzić swoją działalność". A takie sygnały przecież były - oznajmił. Przypomniał o ostrzeżeniach wysyłanych przez estońskie instytucje, które badały działalność Zondacrypto.

"One albo nie zostały zinterpretowane, wyłapane, albo celowo nikt tych informacji nie użył po to, żeby ostrzec Polaków przed inwestowaniem w Zondacrypto. Te pytania będą musiały znaleźć swoją odpowiedź, bo to są dwie kwestie - albo to jest indolencja, albo to jest intencja ze strony rządu Donalda Tuska, który zaplanował sobie są całą tą operację po to, żeby móc uderzać w środowisko Prawa i Sprawiedliwości, środowisko opozycyjne, czy chociażby w Dom Wolnego Słowa"

– powiedział, mówiąc o Telewizji Republika.

 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska