Co będzie pierwszą kwestią, w której chciałby pan doradzić panu premierowi Morawieckiemu i jaka tematyka będzie omawiana w trakcie kolejnych spotkań Rady?
Rada Doradców Politycznych Premiera może zajmować się sprawami doraźnymi, ale jej głównym celem jest dłuższa perspektywa czasowa. W związku z tym będziemy się starali przewidywać i tak doradzać panu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, aby podejmowane przez rząd RP inicjatywy miały skutki społeczne akceptowane przez Polaków w przyszłości.
Radę tworzy 21 osób. Co zdecydowało o wyborze właśnie tych polityków?
To jest pytanie do premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jesteśmy doradcami jako posłowie klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. W moim przekonaniu jesteśmy grupą polityków z bardzo dużym doświadczeniem, powiem nawet, że z intuicją polityczną, gdyż nasi okręgowi wyborcy w ciągu wielu kadencji już wielokrotnie w wyborach oddawali na nas swoje głosy. I to bez względu na to czy PiS była partią rządzącą, czy też opozycyjną.
Jak ocenia pan działania rządu premiera Morawieckiego: walkę z COVID-19, tarczę antykryzysową, pomoc dla firm?
Jako trafną i skuteczną. W ramach Unii Europejskiej plasujemy się cały czas w pierwszej dziesiątce, a w skuteczności wielu działań nawet w pierwszej piątce państw UE. Biorąc pod uwagę nasze opóźnienia gospodarcze, wynikające z 45-lecia komunistycznego, jestem z dotychczasowych osiągnięć, społecznych i gospodarczych oraz z walki z COVID-19, bardzo dumny.
Jak w pana opinii, byłego ministra energii, powinno wyglądać odejście w Polsce od gospodarki opartej na węglu (m.in. planowane wygaszanie kopalń węgla kamiennego do 2049 roku)?
W Ministerstwie Energii przygotowaliśmy „Politykę Energetyczną Polski do roku 2040” z założeniem, że najnowsze węglowe bloki energetyczne w Polsce będą funkcjonowały do 2060 roku. To się zmieniło, Polska zgodziła się na przyspieszenie tego procesu do 2049 roku, czyli krócej o 11 lat. W związku z tym muszą zmienić się warunki i prognozy realizacyjne inwestycji energetycznych. Postawiliśmy sobie jako kraj bardzo ambitne zadanie, że zlikwidujemy wykorzystywanie węgla w energetyce do 2049 roku. To porozumienie zostało już podpisane i nie ma teraz czasu na dyskusję. Trzeba ten program po prostu realizować. Jednocześnie ta decyzja o znacznie szybszej transformacji powoduje, że uzyskujemy dużo więcej pieniędzy z UE. Obecna Polska jest zupełnie innym krajem, krajem z dużo większymi możliwościami finansowymi i z o wiele wyższą pozycją w Europie. W ciągu ostatnich pięciu lat dokonaliśmy olbrzymiego skoku cywilizacyjnego.
Podkreślam, że dzisiaj nie jest pora, żeby dyskutować, bo decyzje już zapadły. Teraz trzeba iść takim krokiem, żebyśmy zdążyli na czas przeprowadzić naszą transformację. Tak, żeby Polska nie musiała potem zwracać środków Unii Europejskiej. Trzeba się szybko brać do roboty, bo wynegocjowane terminy są bardzo napięte.
Zmieńmy temat rozmowy. Co sądzi pan o repolonizacji mediów regionalnych i zakupieniu tytułów prasowych przez PKN Orlen i prezesa Daniela Obajtka, oskarżanych przez opozycję o zamach na wolność słowa?
Jest naturalnym, że kapitał obcy solidaryzuje się z państwem pochodzenia, bez względu na to, czy jest państwowy, czy prywatny. Tak więc repolonizacja znacznej grupy mediów lokalnych jest słuszna, gdyż sprawy poruszane w nich będą sprawami polskimi bez kontekstu międzynarodowego. Teraz tym mediom będzie łatwiej funkcjonować w społecznościach lokalnych.