O sprawie inwestycji tzw. dwóch wież zrobiło się głośno w 2019 roku, gdy klient Romana Giertycha i Jacka Duboisa austriacki przedsiębiorca Gerald Birgfellner przekazał mediom informacje o rzekomej aferze. Po zapoznaniu się z dokumentami prokuratura w 2020 roku odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie.
Śledztwo zostało wznowione dopiero po dojściu do władzy Donalda Tuska. W lutym 2025 roku prokuratura podjęła tę sprawę i prowadziła ją prok. Ewa Wrzosek.
Jako jeden z pierwszych świadków została wezwana na przesłuchanie wieloletnia współpracownica prezesa PiS Barbara Skrzypek. Podczas 5-godzinnego przesłuchania z udziałem prokurator i dwójki adwokatów oskarżyciela posiłkowego przesłuchiwana była sama. Odmówiono uczestnictwa jej pełnomocnika, który cały czas czekał pod drzwiami.
Trzy dni po tym przesłuchaniu Barbara Skrzypek nagle zmarła, a Ewa Wrzosek została odsunięta od sprawy. Sprawa śmierci współpracownicy prezesa PiS została umorzona.
Kolejnym świadkiem, który składał zeznania był prezes PiS Jarosław Kaczyński. Został wezwany po 7 latach od medialnego wybuchu rzekomej afery i spędził w prokuraturze na początku czerwca br. ponad 9 godzin.
Ostatecznie 25 czerwca Prokuratura Okręgowa umorzyła sprawę uzasadniając, że w trzech wątkach nie stwierdzono znamion czynu zabronionego.
"Nic już nie zwróci to życia śp. Barbary Skrzypek"
W komentarzu do decyzji Zbigniew Ziobro podkreślił, że nie zwróci to życia śp. Barbary Skrzypek. Całą sprawę nazwał "polowanie na opozycję i prezesa PiS" urządzonym sobie przez Donalda Tuska i Romana Giertycha.
"Dziś sprawę umarza prokurator przychylna nowej władzy. Bo cała ta sprawa była dęta od samego początku i nie mogło być innych decyzji merytorycznych poza mściwą polityką. Polityką, którą przyniosła tylko śmierć"
- dodał Ziobro.