Przed sądem Rejonowym w Ostrowie Wielkopolskim ruszył proces Tomasza G., byłego szefa bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Michałkowie.
Oskarżony stanął przed sądem za kradzież 72 ampułek z lekami o działaniu narkotycznym z magazynu bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Za to przestępstwo groziło mu do 5 lat więzienia.
Już na pierwszej rozprawie oskarżony wnioskował o ukaranie go bez przeprowadzenia postępowania dowodowego i dobrowolnie poddał się karze. Chciał roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zakazu wykonywania zawodu ratownika medycznego przez pięć lat.
Zarówno prokurator, jak też Sąd Rejonowy w Ostrowie Wlkp. przychylili się do tego wniosku. Dodatkowo 44-latek otrzymał nakaz powstrzymania się od spożycia alkoholu i środków odurzających.
"Materiał dowodowy zebrany w aktach sprawy potwierdził winę oskarżonego. Kara jest adekwatna do wszystkich okoliczności sprawy. Na oskarżonym ciążył szczególny obowiązek nadzoru nad lekami"
– mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Beata Kośmieja.
Sprawa wyszła na jaw w styczniu 2019 r., kiedy ostrowska policja dostała zgłoszenie od centrali Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Warszawie o kradzieży leków z bazy w Michałkowie. Wówczas zatrzymano kierownika bazy Tomasza G.
Przeprowadzone w sprawie śledztwo przez Prokuraturę Rejonową w Ostrowie Wlkp. zakończono postawieniem dwóch zarzutów. Pierwszy - jak informował wówczas rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. - dotyczył przywłaszczenia 72 fiolek z lekami narkotycznymi typu morfina.
Były szef bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego miał kraść ampułki z lekami o działaniu narkotycznym i podmieniać je na niezidentyfikowaną substancję.
Kontrola, którą przeprowadzono w bazie w Michałkowie, wykazała, że liczba wpisów do książki kontroli środków odurzających nie zgadała się z ilością tych leków w magazynie.
Na stanie było ich mniej niż w ewidencji.
Drugi zarzut - narażenia dziecka na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - dotyczył transportu śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego 26 grudnia 2018 roku 7–miesięcznej dziewczynki, która połknęła otwartą agrafkę. Tomasz G. miał podać dziewczynce substancję niewiadomego pochodzenia, zamiast lek przeciwbólowy. Ostatecznie prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie ze względu na opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej.