Były szef resortu obrony przyjechał do Rzeszowa, aby udzielić poparcia kandydatce Koalicji Obywatelskiej do Sejmu Renacie Butryn. Jak podkreślił, miał okazję z nią blisko współpracować w latach 2011-2015, gdy była przewodniczącą podkomisji ds. polskiego przemysłu obronnego w Sejmie.
Przypomniał też, że posłanka Butryn w 2009 r. uratowała Hutę Stalowa Wola, skłaniając premiera Donalda Tuska do podjęcia decyzji o dofinansowaniu zakładu.
Polityk wytknął obecnej ekipie rządzącej, że kilka lat temu premier Mateusz Morawiecki mówił, iż polski przemysł obronny miałby się stać kołem zamachowym polskiej gospodarki i że do tego sektora powędrują pieniądze, zamówienia, innowacje. Według Siemoniaka, żadna z tych obietnic nie została spełniona.
„Polska Grupa Zbrojeniowa ma straty. Pojawili się niekompetentni ludzie: pan Bartłomiej Misiewicz, właściciel sklepu z rybkami został prezesem zakładu w Bydgoszczy, kierownik domu kultury został prezesem Jelcza. To jest obraz nędzy i rozpaczy”
– ocenił polityk PO.
Jego zdaniem cierpią na tym także potencjalni dostawcy, mniejsze przedsiębiorstwa, czy prywatne przedsiębiorstwa obronne. Siemoniak podkreślił, że konieczna jest w tym zakresie radykalna zmiana i podjęcie innych działań, które sprawią, że Polska Grupa Zbrojeniowa będzie realnym partnerem dla MON.
Butryn zauważyła, że w planach poprzedniego rządu był rozwój polskiego przemysłu obronnego, a na rzecz Polskiej Grupy Zbrojeniowej miało być przekazywane nie 8 proc. od sprzedaży, ale Grupa miała koordynować zamówienia zagraniczne i prowadzić mocną politykę promocji. Podkreśliła, że grupy zakładów miały się organizować w formie konsorcjów.
Przypomniała, że takie konsorcjum było przewidziane m.in. dla systemu Homar, w którym Huta Stalowa Wola miała być liderem. „Została, niestety pozbawiona tej funkcji, Polska Grupa Zbrojeniowa zajęła miejsce lidera i efekt jest taki, że nie będzie transferu żadnych technologii, że kupimy właściwie gotowy system od USA. Nie będzie przez to rozwijał się polski przemysł obronny, wręcz przeciwnie” – mówiła kandydatka KO do Sejmu.
Jej zdaniem, polski przemysł obronny stanął w miejscu, nie słychać bowiem o nowych produktach, o ogromnych nakładach na tzw. technologię podwójnego zastosowania.
Siemoniak pytany o deklaracje rządu dotyczące zakupów np. modułów RAK, czy armatohaubic kupowanych przez MON, oraz o to że Huta Stalowa Wola odnotowuje zyski dzięki zamówieniom, przypomniał, że politycy PiS krytykowali jego i Hutę Stalowa Wola za decyzję o zakupie licencji, dzięki którym mogło powstać podwozie do armatohaubicy KRAB.