Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Siedem zdjęć, adresy spoza gminy. Co znalazło się w dokumentacji beneficjentów pomocy dla powodzian?

W dokumentacji beneficjentów pomocy popowodziowej, którzy pojawili się w opisanej niedawno aferze KARR - firmy sąsiadów polityk KO, Anny Konieczyńskiej i współpracującej z samorządem lokalnej telewizji - jest jedynie siedem zdjęć. Redakcja wp.pl wskazuje, że nie dają one jasnego obrazu szkód powodziowych.

Blisko 4,5 mln zł publicznej pomocy przeznaczonej dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź trafiło do trzech firm związanych z Dziwiszowem na Dolnym Śląsku. Jak ustaliła Wirtualna Polska, jedną prowadzi mąż działaczki KO i wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Anny Konieczyńskiej, druga należy do jej sąsiada, a trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem.

Poważne wątpliwości dotyczą tego, czy wskazane nieruchomości rzeczywiście ucierpiały wskutek powodzi. Dostępne dane straży pożarnej, Wód Polskich oraz systemów satelitarnych nie potwierdziły ich zalania, choć przedstawiciele firm przekonują, że ponieśli szkody. Firma męża Konieczyńskiej otrzymała 200 tys. zł, natomiast całą procedurę przyznawania wsparcia kontroluje CBA. Czynności podjęły również resort rozwoju i prokuratura.

Rada Nadzorcza KARR odwołała we wtorek Konieczyńską ze stanowiska wiceprezes Agencji. 

Jak ustalił portal Niezalezna.pl, dyspozycją środków dla powodzian, obok KARR - zajmowała się również spółka Agroreg, na czele której stoi Rafał Wielichowski, mąż wicemarszałek Sejmu z ramienia KO, Moniki Wielichowskiej.

Siedem zdjęć, adresy spoza gminy

Szymon Jadczak, który ujawnił na stronach wp.pl aferę KARR, przedstawił, jaka była podstawa do wypłaty sąsiadom Konieczyńskiej ponad 4 mln złotych. 

Miało do tego wystarczyć... siedem zdjęć, z których żadne ma nie przedstawiać szkód popowodziowych.

Urzędnicy z Jeleniej Góry do wypłat miały wykorzystać "Wykaz Zalanych Ulic w Powodzi 2024 Państwowej Straży Pożarnej", w którym znajdują się jedynie nazwy ulic - bez numerów budynków, opisanego poziomu wody tam, przeprowadzonych interwencji itp. Sama straż pożarna miała stwierdzić, że wykaz powstał "do celów statystycznych i operacyjnych" i "nie jest wykazem miejsc, gdzie były prowadzone działania ratownicze". Miasto uważa inaczej.

Co ciekawe, ulica Ogińskiego w Jeleniej Górze, która pojawia się we wniosku o zaświadczenie o szkodzie powodziowej zgłaszanym przez spółkę Kadalore, nie pojawia się w samym zaświadczeniu - tam wpisany jest adres firmy w Dziwiszowie, przy ul. Zielone Wzgórze.

"Prezydent Jeleniej Góry poświadczył więc szkodę firmy, której adres leżał w innej gminie - w Dziwiszowie, w gminie Jeżów Sudecki"

- pisze Jadczak.

Dopiero w maju 2025 r. spółka dokonała w KRS zmiany siedziby - na Ogińskiego w Jeleniej Górze. 

W dokumentach jest umowa najmu pomieszczeń przy Ogińskiego 13 zawarta przez Kadalore z PSS Społem w Jeleniej Górze 1 lutego 2024 r. Co ciekawe, spółdzielcy - znajdujący się w innej części budynku przy Ogińskiego - nie wystąpili o pomoc popowodziową. 

Załączone do dokumentacji cztery podobne zdjęcia mają przedstawiać zacieki i zniszczenia na stropie. 

"Powódź działa odwrotnie. Woda napływa po gruncie, podnosi się od podłogi i zostawia poziomą linię zalania na wysokości, do której sięgnęła. Na żadnym z czterech kadrów takiej linii nie ma. Nie ma namułów. Nie ma osadów. Nie ma śladu wody stojącej na posadzce"

- czytamy w tekście wp.pl.

Podobnie wygląda sprawa w wypadku kolejnego beneficjenta pomocy - spółki Dami, która otrzymała ponad 1,12 mln zł wsparcia. Spółka nadesłała do dokumentacji trzy zdjęcia, w tym prawdopodobnie zalanych kondygnacji podziemnych.

"Zdjęcie zalanej piwnicy nie rozstrzyga więc niczego, co rozstrzygnąć trzeba było przed wypłatą: ani skąd wzięła się woda, ani kiedy, ani w którym budynku. A pieniądze wypłacono z programu, który finansuje wyłącznie skutki powodzi"

- dodał Jadczak.

"Informacje o dwóch innych grupach"

Wczoraj posłowie klubu Rozwój Plus zaprezentowali stronę internetową imsiepowodzi.pl, na której anonimowo można zgłaszać przypadki nadużyć i nieprawidłowości dotyczących pomocy popowodziowej.

Dziś rano Paweł Jabłoński, jeden z polityków klubu, zamieścił wpis, zilustrowany zdjęciem Konieczyńskiej z Tuskiem.

- To nie koniec. Są następni - napisał.

Mogę powiedzieć, że mamy co najmniej dwie nowe informacje o dwóch innych grupach osób tak naprawdę, które też najprawdopodobniej wyłudzały te dotacje

- dodał Jabłoński na antenie radiowej Jedynki.

 

Źródło: niezalezna.pl, wp.pl

NAJNOWSZE Polska