Kanał Zero udostępnił nagranie rozmowy, na którym słychać posła Koalicji Obywatelskiej Michała Kołodziejczaka, byłego wiceministra rolnictwa w rządzie Donalda Tuska. Kobieta zarzuca w nim rozmówcy, że wbrew jej woli proponował i podawał jej narkotyki. Na nagraniu polityk przyznaje się do brania narkotyków z inną kobietą, "u niej, k***a, w domu". Na taśmie słychać też, jak kobieta mówi do Kołodziejczaka: "Powiedziałeś, że masz nagrania scen seksu ze mną". Poseł wcale temu nie zaprzecza. Mówi za to: - Powiedz mi, co chcesz ode mnie? 10, 20, 30 tysięcy złotych?. Później... wypierał się, że mówił o pieniądzach. "No, ale co chcesz, pracę, zajęcie, uwagę czy co?" - pytał kobietę.
Wybuchł skandal, a Kołodziejczak został zawieszony w prawach członka klubu Koalicji Obywatelskiej. Poseł koalicji rządzącej unika rozmów z mediami, natomiast w jego imieniu występuje... celebryta Krzysztof Rutkowski.
Dziś w Sejmie odbyła się konferencja prasowa, szumnie zapowiadana przez Rutkowskiego. Okazało się jednak, że miało miejsce kolejne show reprezentanta byłego wiceministra, pozbawione warstwy merytorycznej. Zaczęło się już w windzie, gdzie doszło do spotkania Rutkowskiego z posłem PiS Dariuszem Mateckim.
Nie ma Kołodziejczaka, ministra Tuska. Taki był odważny, dziś kiedy przyszło ponieść konsekwencje za swoje obrzydliwe zachowanie względem kobiet, uciekł. Chciałem pobrać od niego włos do badania na narkotyki. https://t.co/Mhzn5VGFaK
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) October 20, 2026
Kolejne show Rutkowskiego na sejmowym korytarzu
Krzysztof Rutkowski przekazał, że złożył do prokuratury zawiadomienie w sprawie kilku osób, w tym osoby, która "zajmuje stanowisko wiceministra w tym rządzie". Nie chciał jednak ujawnić nazwiska, stwierdził natomiast, że osoby te, w tym wspomniany wiceminister, może mieć poważne problemy.
- Te wszystkie osoby są objęte ochroną immunitetem, w związku z tym mogą wpływać na świadków. Część świadków znajduje się w zakładzie karnym - opowiowiadał.
Zniecierpliwieni dziennikarze przypomnieli Rutkowskiemu, że miał przekazać informacje, które miały zatrząść polską sceną polityczną, a tak naprawdę nic nie powiedział. "I zatrzęsą. W związku z tym, że osoby, których dotyczą moje zawiadomienie objęte są immunitetem, ujawniając nazwiska przygotujemy tych ludzi do obrony" - odparł Rutkowski.
- Traktujmy się poważnie! - mówili dziennikarze.
Padły też pytania o to, czy Kołodziejczak zażywał narkotyki. "Czy Michał Kołodziejczak ma się odlać na państwa oczach i zrobić próbkę?" - pokrzykiwał Rutkowski. Co ciekawe, w tle wybrzmiało "Tak!".
Głos zabrała też kobieta towarzysząca Rutkowskiemu - adwokat Monika Schölzke - ale ona również nie chciała ujawnić żadnych informacji dotyczących zawiadomienia, jakie miało zostać złożone.