W ostatnich dniach Kanał Zero udostępnił nagranie rozmowy, na którym słychać posła Koalicji Obywatelskiej Michała Kołodziejczaka, byłego wiceministra rolnictwa w rządzie Donalda Tuska. Kobieta zarzuca w nim rozmówcy, że wbrew jej woli proponował i podawał jej narkotyki. Na nagraniu polityk przyznaje się do brania narkotyków z inną kobietą, "u niej, k***a, w domu". Na taśmie słychać też, jak kobieta mówi do Kołodziejczaka: "Powiedziałeś, że masz nagrania scen seksu ze mną". Poseł wcale temu nie zaprzecza. Mówi za to: - Powiedz mi, co chcesz ode mnie? 10, 20, 30 tysięcy złotych?. Później... wypierał się, że mówił o pieniądzach. "No, ale co chcesz, pracę, zajęcie, uwagę czy co?" - pytał kobietę. Wybuchł skandal, a Kołodziejczak został zawieszony w prawach członka klubu Koalicji Obywatelskiej.
Celebryta w obronie posła. "Uległ pewnym urokom"
Dziś w Sejmie odbyła się konferencja Krzysztofa Rutkowskiego, który stał się swego rodzaju reprezentantem byłego wiceministra w rządzie Donalda Tuska.
Mało tego, mimo, że Kanał Zero nie podawał tożsamości kobiet i chronił dane informatorek, to Rutkowski zdradził, że jedna z nich startowała z list Koalicji Obywatelskiej w wyborach, podając nawet z którego miejsca i okręgu. Kuriozalnych sytuacji na konferencji było jednak więcej - detektyw próbował tłumaczyć Kołodziejczaka.
Ja sądzę, że tu została pomieszana młodość z brakiem doświadczenia i pewnego wyrafinowania politycznego. Po prostu uległ pewnym urokom damskich wdzięków i to się zdarzyło. To się każdemu z nas przydarzyć może.
– stwierdził Rutkowski.
Celebryta między wierszami uderzył również... w rząd Donalda Tuska.
- Nie został wybrany przez pana czy mnie na wiceministra tylko przez premiera rządu. To on powinien wiedzieć kogo wybiera - mówił Rutkowski. - Służby działające na rzecz premiera chyba mają jakieś pojęcie? - dopytywał.
Detektyw przekonywał, że w sprawie chodzi o... "uległość i kontakty, które były w kampanii z wolontariuszkami i liczyły na to, że po zdobyciu mandatu oraz funkcji w państwie zabezpieczy dla nich różne możliwości". Rutkowski dodawał, że w takich sytuacjach pojawia się alkohol i "kończy się zazwyczaj jak zwykle".
Pytany o to, dlaczego poseł KO nie poszedł do adwokata a właśnie do detektywa-celebryty, Rutkowski przyznał się do wieloletniej znajomości z politykiem. - Kołodziejczak jest moim kolegą od wielu lat i mając do mnie zaufanie przyszedł do mnie - stwierdził.